Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
229 postów 202 komentarze

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Na czym polega polskość i nienawiść do niej?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co znaczy "być Polakiem"?

 

 

 

image

  

MOTTO 

„Trzebaż innych powodów szukać dla zrozumienia planu rozebrania Polski? — pyta słusznie Buszczyński. — To jedyne wielkie mocarstwo narodowewśród państw dynastycznych było wówczas anomalią. Polska, pomimo osłabienia, pomimo pozornego konania nierównie więcej miała żywotności, niż wszystkie europejskie państwa wśród wrzawy wojennej i dworskiego przepychu. W całej Europie narody i kraje były własnością panujących, były rzeczą, bezmyślnym narzędziem woli silniejszego lub zręczniejszego, gdy naród polski nigdy nie był niewolnikiem swych królów [...] 

„Oto w perspektywie przebytego czasu jaśnieje, tak niedawno jeszcze żywa, a w duszach polskich żyjąca dotąd, zniweczona brutalnie, przedziwna wielka republika, która wiele snów dzisiejszej umęczonej ludzkości przed wiekami już jawą uczyniła, która wśród powodzi absolutyzmu była dumną wyspą swobód, dla której państwo nie było celem, lecz środkiem, a celem był człowiek i jego rozwój, która nie uprawiała nigdy grabieży cudzych ziem i czuła odrazę do krwi przelewu, która decyzje o wydobyciu miecza przekazywała dojrzałej woli narodu, a nie podziemnej intrydze nieodpowiedzialnych i poza kontrolą publiczną działających zawodowych dyplomatów, która pojęcie słuszności w stosunkach międzynarodowych jako wartość realną traktowała, która „wielkimi” nazywała królów-budowniczych a nie królów łupieżców, która kazała uczyć młodzież, ze zdrada nie jest polityką a przemoc bohaterstwem, która łamała się chlebem wolności z innymi narodami i jednoczyła je pod hasłem równouprawnienia we wspólnym związku federacyjnym, która urzeczywistniła o całe wieki wcześniej od innych nie tylko wiele osiągniętych później postulatów postępu, ale i takie, które rodzą się dopiero w dreszczach przeczucia.” 

"Polska skurczyła się, jak ślimak w skorupie [...] Zwęził się i aż do ziemi przybliżył horyzont naszych aspiracji. Gdy jeszcze ojcom naszym [...] Polska .przedstawiała się jako dążenie ducha ludzkiego wzwyż, jako potężna ujarzmiona idea, to dla nas, ogłuszonych codziennie spadającymi ciosami, zaatakowanych u samego korzenia bytu, stawała się coraz bardziej już tylko terenem zoologicznej walki o zachowanie gatunku. Dusza polska straciła swój lot prometejski. Wyrabiała w sobie samozachowawczą przebiegłość, właściwą niewolnikom. U słabszych rodziła się pokora, zdająca się przepraszać cały świat za to, że ośmielamy się jeszcze w ogóle zabierać miejsce pod słońcem." 

[A.Chołoniewski] 

"Cóż to za dziw, iż owa kropelka nasienia, z której jesteśmy poczęci, zawiera w sobie zarodki nie tylko samej cielesnej postaci, ale myśli i skłonności ojców?"  

[M.Montaigne]

  

Różni autorzy i uczeni zajmowali się próbą opisania narodowego charakteru Polaków. Czynili konkretne analizy psychologiczne, zestawienia wad i zalet, lub rozrzucali uwagi o specyfice narodowej Polaków w różnych miejscach swoich dzieł poświęconych innym zagadnieniom. Długosz, Petrycy, Kraszewski, Kolberg, Gajewski, Krasiński, Słowacki, Mickiewicz, Norwid, Brudziński, Cieszkowski, Lelewel, Mochnacki, Libelt, Trentowski, Szajnocha, Jabłonowski, Szczepanowski, Zarzecki, Ochorowicz, Prus, Sienkiewicz, Bartoszewicz, Spasowicz, Łoziński, Kalinka, Chlebowski, Lutosławski, Dmowski, Popławski, Wasilewski, Rybarski, Jackowski, Chrzanowski, Wyspiański, Jaxa Bykowski, Stojanowski, Mydlarski, B.Rosiński, Doboszyński, Balzer, Kutrzeba, J.K.Kochanowski, Chołoniewski, Woroniecki, W.Sobieski, Konopczyński, Tymieniecki, Brueckner, Bystroń, Czekanowski, W.Grabski, K.Dąbrowski. Wydaje się, że stworzenie opisu charakteru danego narodu jest czymś niezwykle trudnym, skoro bardzo trudna jest ocena charakteru jednej osoby. Nie musi tak wcale być. Można sobie wyobrazić nawet obronę tezy, że opis duszy narodu (group mind) jest łatwiejszy niż w przypadku jednej osoby, gdyż jako przestrzeń obserwacyjną mamy tu kilka, kilkanaście wieków.

 

W Polsce zainteresowanie tematem analizy charakteru narodowego wyraźnie spotęgowało się wraz z utratą niepodległości. Naród, któremu zabrano państwo zyskał dodatkowy impuls do autorefleksji, zgodnie z maksymą Milla, że krytyką narody stoją. Narodowymi cechami Polaków zainteresowały się też obce narody, najczęściej po to, by uzasadnić swój zamach na niepodległość państwa polskiego przed Europą i przed samymi sobą. Utrata niepodległości a potem jej odzyskanie zaowocowały wzrostem samoświadomości narodowej. Polscy uczeni z pasją zaczęli zajmować się wiek temu tworzeniem zrębów nowej nauki, którą roboczo można nazwać “psychologią porównawczą narodów” a która w polskim wykonaniu różniła się od pokrewnej anglosaskiej refleksji optyką mniej biologiczną, a bardziej uwzględniającą kategorie psychologiczne, duchowe lub cywilizacyjne. Niestety, bieg wypadków historycznych spowodował, iż praca ta została przerwana i w dziedzinie badania tego fenomenu, który za McDougallem możemy nazwać „group mind”, jedynie Feliks Koneczny w aspekcie szerszym niż narodowy, czyli cywilizacyjnym zdołał sformułować swoje dociekania w postać skończonej dyscypliny wiedzy.

  

Powszechnie znana jest niezwykle charakterystyczna opinia Chestertona o Polsce i Polakach. Przytoczę ją w całości, gdyż z podobnego, równie syntetycznego punktu refleksji zamierzam wyjść, by próbować określić najbardziej ogólny profil narodowy naszej nacji.

  

“Moja instynktowna sympatia dla Polski zrodziła się pod wpływem ciągłych oskarżeń przeciwko niej. Rzec mogę, że wyrobiłem sobie pogląd o Polsce na podstawie jej nieprzyjaciół. Doszedłem do niezawodnego wniosku, że nieprzyjaciele Polski są zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa. Ilekroć zdarzyło mi się spotkać osobnika o niewolniczej duszy, uprawiającego lichwę i kult terroru, grzęznącego przy tym w bagnie materialistycznej polityki, tylekroć odkrywałem w tych osobnikach namiętną nienawiść do Polski. Nauczyłem się oceniać ja na podstawie tych nienawistnych sądów i metoda okazała się niezawodną.”

  

Jest to tyleż często cytowane, co - chciałoby się rzec - niewyeksplikowane do końca. Cóż więc wynika i wyniknąć może z tego ugruntowanego indukcyjnie wniosku Chestertona? Otóż angielski myśliciel chce nam powiedzieć, że jest emiprycznie ważna (indukcyjnie poświadczalna) obserwacja aksjologiczno-psychologiczna, iż istnieje taki zespół kilku wartości naczelnych (idei), że jeśli jest jakaś osoba, która tymże kilku wartościom się zdecydowanie przeciwstawia (”jest ich nieprzyjacielem”, nienawidzi ich), to z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że osoba ta jest ZARAZEM nieprzyjacielem, wrogiem Polski! Rozumowanie zastosowane tu przez Chestertona ma starożytny rodowód, jest to argumentum a similibus ad similia, czyli wnioskowanie z podobieństwa. Chesterton twierdzi nawet (i to dwukrotnie), iż owa hipoteza aksjologiczno-psychologiczna jest niezawodna. Świadectwo Chestertona jest już samo w sobie bardzo ważne, ale posłużyć się możemy nim do wyprowadzenia z niego kolejnych rozumowych konsekwencji.

 

Łącząc świadectwo Chestertona z faktem (opisywanym np. przez Konecznego), że zespoły wartości naczelnych (także danego narodu)  tworzą spójne organizmy i wzbogacając liczbowo zestaw cech (pozytywnych) polskiego narodu otrzymamy w rezultacie całkiem użyteczne i dość precyzyjne kryterium odróżniania polskości od antypolskości, czy - ogólniej - niepolskości. Lud nierozbudzony lub intelektualnie zdeformowany przez obcą pracę i wpływy może być podniesiony do przebudzenia świadomości narodowej przez odpowiednio wyraźne naświetlenie istoty polskości i niepolskości. Jasne oświetlenie istoty polskości konieczne jest bynajmniej nie do tworzenia jakiejś „międzynarodowej” definicji antypolskości - jak ma to w zwyczaju pewien starożytny, hiper-etnocentryczny naród - po to, by owych anty-Polaków piętnować, oskarżać o ksenofobię i faszyzm a potem karać i gwałcąc wolność słowa zabraniać im uzewnętrzniania swojej - z ducha antypolskiej - aksjologii, lecz tylko po to, by pomóc obcym zrozumieć, iż nie pasują do polskiego logos, ethos i praxis, do polskiego wzorca historycznego, moralnego i behawioralnego i by tym samym zmniejszyć ich udział w życiu publicznym tego, tak im obcego, że aż przeciwstawnego narodu polskiego (a wszystko to po to, żeby rządzący się nie męczyli, używając zwrotu Doboszynskiego, lawirując tak, by nie wypuszczać cugli władzy z rąk, gdyż lawirowanie bezustanne jest niezwykle męczące).

  

A wszystko to można wyczytać w po tysiąckroć cytowanym fragmencie przemyśleń Gilberta Keitha Chestertona. Kody dziejowy, moralny, duchowy i behawioralny bywają równie precyzyjne i przemożne w swych skutkach, w swym działaniu, co kod genetyczny. Są zresztą - mimo neomarksiastowskiej czystki i dominacji na uczelniach - badacze, którzy otrzymują, iż istnieje mocno zdeterminowana droga, więź przyczynowo skutkowo od biologii do moralności. Mnie jednak tutaj bardziej zajmuje przeciwna droga - gdyż jak rzekł Heraklit: “droga w dół i w górę jest jedna” - czyli droga rozpoznawania określonych zachowań jako przejawu braku poczucia danej tożsamości narodowej, lub jako przejawu mentalności sprzecznej z duchem danego narodu i aktywnie wrogiej. Psychologiczna tendencja tego tekstu, oczywiście, nie unieważnia i pozostawia w mocy konstatację, którą można wyrazić słowami J.K.Kochanowskiego: "[...] wszelka odrębność psychiczna posiada niewątpliwie jako podstawę czysto materialną, pewną różnicę antropologiczną, uchwytną, lub nieuchwytną, lecz zachodzącą bądź co bądź między daną grupą ludzką a innymi."

  

W poniższej tabeli wyjściową charakterystykę polskości Chestertona rozbudowałem o kilkanaście najczęściej pojawiających się u przeróżnych badaczy polskich i obcych, cech tożsamościowych polskiej nacji, niektóre z nich logicznie rozbudowując i czasem wzbogacając o historyczne przykłady. Jak widać nie skupiałem się na gromadzeniu faktycznych i rzekomych wad polskiego narodu, nie, bym nie doceniał wagi krytycznego namysłu nad balastem duszy narodowej. Uczyniłem tak z dwóch innych powodów. Po pierwsze, zamiarem tekstu nie jest sztucznie równoważona lista “za i przeciw” z zapoznawania się z którą najczęściej nic, oprócz znużenia dialektyczną anihilacją plusa i minusa, nie wynika. Po drugie, zestawienia śmiertelnych grzechów polskości (głównych, drugo- i trzeciorzędnych oraz napływowych, czasowych i „klasowych”) liczą się w dziesiątki. Różne za nimi kryły się intencje. Jak to jest wiadome wszystkim właścicielom zajazdów często szczególnie krytyczni, co do warunków zakwaterowania bywają ci goście, którzy zwykli zostawiać wynajmowane pokoje w największym bałaganie i okradzione, zwłaszcza że naród nasz miał w zwyczaju zostawiać drzwi swej tożsamości i zwartości narodowej szeroko, bezkrytycznie otwarte. Strojenie się w szaty Katona nie jest trudne, dla niektórych bywa podniecające, dla wielu opłacalne. Instruktywna i sensowna krytyka wad narodowych jest bardzo trudna, wymaga prawie że podejścia historiozoficznego. Ale najważniejsze jest to, że listy wad i zalet tworzone mogą być wg odmiennych, a i być może PRZECIWSTAWNYCH systemów wartości, czy wg różnych układów współrzędnych.Wady według jednego układu współrzędnych, w innym układzie współrzędnych mogą być zaletami i powodem do chluby i vice versa. Setki przykładów na relatywność nazw i pojęć etycznych przytacza Koneczny w swych dziełach (por. np. Rozwój moralności ).

  

Tragedią Polski bywało i bywa, iż rwą się często do określania istoty polskości albo pisania programów edukacji narodowej ludzie, którym wydaje się, że są Polakami, że reprezentują polski interes narodowy, albo tacy, którzy bardzo chcą być uważani za Polaków, a często nie rozumieją i nie czują polskiej tożsamości narodowej lansując swoją wizję polskości, która jest w istocie rzeczy antypolska.Swoje poczynania i ideologie usprawiedliwiają i legitymizują tym, że ich przodkowie przebywali tu, na terenach polski, dawno temu, np. 1000, albo 800 czy 700 lat, jak nas poucza prezydent, a tymczasem mogą oni reprezentować goszczącą u nas - tak bardzo gościnnych - przeciwstawną chrześcijańskiej cywilizację, lub naród kręgu kulturowego przeciwstawnego łacińskiemu.

 

Czasem nawet 1000 lat, w przypadku fundamentalnych rozbieżności cywilizacyjnych, religijnych i kulturowych, nie wystarcza, może nie wystarczyć, gdyż cywilizacje, kultury i narody właśnie różnicami żyją. W tej różnorodności skryta jest tajemnica ciągłej duchowej płodności ludzkości pojmowanej jako całość. Organizm ludzkości wymaga odmienności „narządów” i ich teleologii, ale nie stłoczonych na jednym miejscu, lecz rozlokowanych zgodnie ze swoim przeznaczeniem.

 

Aby zostać Polakiem trzeba osobowej, całożyciowej decyzji i – by tak rzec - swego rodzaju powołania. Jeśli ktoś chce zapoznać się z ostrym spojrzeniem na cechy Polaków niech sięgnie do Myśli nowoczesnego Polaka, znajdzie tam ostrą wiwisekcję, niezbędną w obecnym, historycznym momencie realnej odbudowy polskiego poczucia narodowego. Nie ma sensu powtarzać tego za Dmowskim. Bardziej niż powielanie list naszych grzechów śmiertelnych, często antydiachroniczne i anachroniczne interesują mnie takie zagadnienia jak pole kontaktów dziejowych odmiennych charakterów narodowych, wpływ “niezgodności charakterów” narodowych sąsiednich państw na genezę ich konfliktów wojennych i handlowych oraz kulturowych.

 

Narody silniejsze od nas wcale nie kwapią się do nurzania się w autorefleksji i samokrytyce. Często panuje niepisana zasada: „najedź i oskarż swą ofiarę!” Raczej wciąż pokazują różne narody te same od wieków schematy zachowań wobec nas. Spory procent ich siły pochodzi z wyrazistości ich profilu psychologicznego i aksjologicznego oraz z bezceremonialności w narzucaniu własnych wzorców i swoich etyk narodowych innym nacjom. Nie chciejmy uchodzić za apostołów samobiczowania, gdy dominującą cechą zachowań narodów wobec innych narodów jest rozbuchana hipokryzja oraz megalomania i ukrywanie faktycznych swoich celów pod płaszczykiem humanitarnej nowomowy i nieudolnie skrywanego protekcjonalizmu wobec mniejszych.

  Tym, co bardziej mnie interesuje jest nawiązanie do idealnego paradygmatu polskości i zawieszenie poprzeczki wysoko. Tak wysoko, by poczuli w sobie – poprzez „rezonans” - polskość ci, w których ona usnęła, lub została przez niepolskie duchowo elity uśpiona. Wartości też mogą wpadać w rezonans i w ten sposób powracać do życia.

 Bardzo interesujące jest, że kilka naszych cech uważanych za wady rodzi się z pewnych ściśle określonych, nieokiełznanych… zalet i pozytywów naszego ducha narodowego. Poruszę tę kwestię przy szczegółowym omawianiu cech narodowych z poniższej tabeli. Tutaj wystarczy wspomnieć jeden przykład oraz ogólne prawo. Przeciwieństwa stykają się swymi krańcami, zatrata umiaru w niektórych zaletach owocuje wadami (por. Arystoteles), które potem krytykujemy na próżno, po wyrwaniu ich z kontekstu całej struktury osobowości narodu i nie znając ich psychologicznej genezy. 

Rzymski z ducha arystokratyzm w naszych dziejach przyjął formę przesadnej, szlacheckiej i arystokratycznej niechęci do parania się handlem i zaowocował atrofią polskiej klasy średniej i zastąpieniem jej przez ekspansję diaspory żydowskiej. Po odzyskaniu niepodległości zaczęliśmy udowadniać, że przypisywane nam jako nieodłączne niektóre cechy narodowe jesteśmy w stanie przezwyciężać. Uczyliśmy się handlować i zarządzać osobiście własnymi finansami. Jednak dominujące w stylu rządzenia sanacji kumoterstwo, biurokracja i filosemityzm oraz trwający tylko dwie dekady czas do nauki stłumiły pęd narodu do osiągania pełnej dojrzałości.

  

Tabelę cech narodowych podzieliłem na 4 kategorie. Trzy wzięte są z quincunxa Konecznego jako uniwersalia charakterystyczne dla łacińskiej cywilizacji: Dobro, Prawda i Piękno. Kategorię czwartą nazwałem “syntonika”, utworzyłem ją z cech związanych z życiem wspólnotowym i ze skłonnościami do preferencji określonych form ustroju politycznego. Jak pisze Dorota Pietrzyk-Reeves (O pojęciu „Rzeczpospolita” (res publica) w polskiej myśli politycznej XVI wieku, Czasopismo Prawno-Historyczne, 2010, t.62, nr 1, s.39-40): “Namysł republikański, posługujący się kategoriami charakterystycznymi dla klasycznej tradycji republikańskiej, której źródeł należy szukać w dziełach Arystotelesa i Cycerona, jest u polskich pisarzy bardzo widoczny […] przywiązanie do owych [greckich i rzymskich] ustaleń wydaje się u nas silniejsze niż gdzie indziej w Europie […]”.

 Trzeba tu jednak podkreślić, że pod określeniem “ustalenia rzymskie” nie kryje się ustrój cesarstwa rzymskiego, lecz ideał rzymskiego republikanizmu. Przybliża to Dorota Pietrzyk-Reeves: “Państwo polsko-litewskie, jak zauważa Jan Sieniawski, nie chciało brać przykładu z ustroju cesarstwa rzymskiego […]. Inaczej niż legiści opierający na doktrynie rzymskiej nowożytne dążenia do absolutyzmu, polscy teoretycy odwołują się do ideału rzymskiego republikanizmu, podnosząc w szczególności powagę senatu i zalety ustroju mieszanego, jedynego, który w pełni gwarantuje wolność. Urzeczywistnienie takiego ustroju, jak dowodził Stanisław Orzechowski w Mowie do szlachty polskiej, świadczyć miało o wyjątkowości polskiej formy rządu dziełem szlachty polskiej będącej i prawdziwą wolność gwarantującej”.

 Z grubsza rzecz biorąc owe 4 kategorie cech składających się na polski charakter narodowy można przyporządkować następującym dziedzinom: Dobro - etyka, Prawda - logika (szerzej: Logos), Piękno - estetyka oraz zespół kategorii wspólnotowych: Naród - osoba – sumienie, jako podporządkowanych dziedzinie o nazwie syntonika (syntonia = umiejętność, zmysł, dar związany z odczuwaniem i poznawaniem drugiego jak siebie samego).


DOBRO PRAWDA PIĘKNO NARÓD - OSOBA - SUMIENIE
wielkoduszność umiłowanie wolności szlachectwo bohaterstwo
męstwo, odwaga przekonanie o wyższości sił duchowych sztuka wyższa (Piękno wskazujące na Prawdę) całkowite oddanie sprawie publicznej
dobroć niezależność ducha dominanta uczuć wyższych odrzucenie obcego jarzma
gościnność - tolerancja wiara sztuka ożywiana imperatywem idei narodowej, lecz nie propagandowa (Norwid, Mickiewicz, Krasiński, Wyspiański etc.) podporządkowanie się sprawie, a nie władzy
tolerancja - nadmierne zaufanie obcym i uleganie ich wpływom szczerość bogato rozwinięty folklor regionalny łaciński indywidualizm a nie azjatycki gromadyzm, niezależność ducha, wrogość wobec lichwy i wobec kultu terroru
wiara w opatrzność, a nie przemoc praca nad programowym wychowanie szlachetnych elit (filomatyzm, filaretyzm, eleuteryzm, OWP, ponadpartyjna Organizacja Polityczna Narodu bogactwo form językowych i leksyki antymakiawelizm, polityka niematerialistyczna - czyli wzorem Arystotelesa - będąca działem etyki, związanie polityki z wiarą katolicką
stosowanie zasady dum spiro,spero (póki żyję, póty mam nadzieję) niechęć do tajnych związków, odwrotnie: tworzenie jawnych związków wspierających budowę kadr pronarodowej władzy   prymat idei dobra wspólnego, duch republikański, naturalne dążenie do ustroju optymalnego, ustroju mieszanego (arystotelesowska politeja)
prawo moralne zamiast “prawa mocniejszego” łacińskość (racjonalność) w sferze intelektu (Szkoła lwowsko-warszawska, polska szkoła matematyczna, logicznie ugruntowany antykantyzm Żółtowskiego, myśl polityczna Dmowskiego, Wasilewskiego Doboszyńskiego)   niebezpieczna skłonność do walki za innych - zaprzeczenie egotyzmu narodowego, szowinizmu
  niechęć do gnostyckich i narodowych schizm i sekciarstwa religijnego, pseudoreligijnego i libertyńskiego   głos Boga w duszy zamiast głosu Wodza

  

W dziedzinie etyki przez wieki w opisach polskiego charakteru narodowego pojawiają się wielkoduszność, męstwo, odwaga, dobroć, gościnność i tolerancja. 

W tym momencie trzeba się na chwilę zatrzymać, gdyż w przypadku gościnności - przysłowiowej cechy narodów słowiańskich i Polaków - zachodzi sytuacja, o której wspomniałem wcześniej, a mianowicie psychologiczny i socjologiczny fakt, gdy cecha z założenia pozytywna (o ile nie szczytna, bo za taką uważano gościnność w starożytnej Grecji), kiedy w wielkopańskim geście wymyka się spod kontroli, zwłaszcza w skali ogólnopaństwowej względem mniejszości etnicznych, religijnych, gospodarczych i obyczajowych pochodzących z tradycji cywilizacyjnych przeciwnych chrześcijańskim - może stać się w dalszej przyszłości źródłem rozlicznych problemów, już nie tylko gospodarczych, lecz związanych z osłabianiem spójności, siły i zdolności obronnych państwa włącznie z zagrożeniem samego bytu narodu. Przesadna gościnność nazywana z europejska “tolerancją” doprowadzała i doprowadza do rozmywania etnicznej tożsamości, dewastacji edukacji, moralności publicznej, kultury, sztuki oraz do gorszących tumultów. Historia XX w. powinna być dla nas nauką, iż w wieku XXI, w erze walki wypowiedzianej państwom narodowym utożsamianie gościnności z samobójczą polityką migracyjną i czynienie z niedoprecyzowanej ideologii wszechtolerancji jednej z głównych idei państwa narodowego jest czymś najgorszym, co może się narodowi przydarzyć.

 

Często wśród wad narodowych polskich wymienia się “nadmierne zaufanie obcym i uleganie ich wpływom”. Warto, by ci, którzy jednym tchem wymieniają wśród polskich zalet “gościnność, tolerancję, otwartość”, a wśród wad owo “nadmierne zaufanie obcym i uleganie ich wpływom” ujrzeli, że wada “samobójczej naiwności wobec obcych” jest przecież ewidentnie genetycznie związana z… zaletą “gościnności i tolerancji”. “Polityka” Arystotelesa uczy nas, iż Grecy nie byli na tyle zaślepieni ideałem wielkoduszności, by mylić czasową, rytualną i opartą na wierze we wspólnego Boga gościnność wobec spełniającego określone warunki “autoprzesiedleńca”, czy też wędrowca ze zwykłą inwazją będących zagrożeniem dla każdej polis niezwykle licznych grup obcych etnicznie i kierowanych żądzą przejęcia terenu i dorobku miejscowej, rdzennej ludności. Byli świadomi - jak opisuje to na licznych przykładach w swej Polityce Stagiryta, iż prowadzić to musi w sposób nieunikniony do wewnętrznych tumultów, rozruchów, wojny domowej a nawet do wypędzenia i emigracji rodowitych mieszkańców i dotychczasowych gospodarzy. 

Po dygresji - dłuższej, acz koniecznej - wróćmy do wymieniania kolejnych rysów etycznych “polskich”. Będzie to wiara w opatrzność, która była nieustającym źródłem sił, rezerwuarem mocy dla członków narodu na dekady pozbawionego państwa i pomagała zachowywać umiar w uciekaniu się do przemocy w celu odzyskiwania ojczyzny i obrony jej praw. Owa wiara w opatrzność cenna jest z jeszcze jednego, czysto praktycznego powodu - może być pomocą w miarkowaniu przedwczesnych zrywów niepodległościowych wytracających najlepszych synów ojczyzny, zwłaszcza z uwagi na to, że wrogowie Polski infiltrując środowiska elit niepodległościowych i nauczywszy się wzbudzać porywczość pośród patriotycznie nastawionej młodzieży nie zwykli cofać się przed okazją do tego tego typu podłych prowokacji. Z wiary w opatrzność wynikającej z głęboko zakorzenionej, nie naskórkowej pobożności i religijności rodzi się kolejna cecha Polaków: “stosowanie zasady dum spiro,spero  (póki żyję, póty mam nadzieję)”.

 

Zestaw etycznych rysów polskości kończy bardziej ogólna, acz wyraźnie rozpoznawalna, nasza etniczna cecha: na heraklesowym rozstaju dróg wybór prawa moralnego zamiast “prawa mocniejszego, zamiast “prawa siły”. Jednak zasada ta, ze względu na specyfikę wieku XXI, wieku walki na śmierć i życie z wrogami państw narodowych musi - jak to proroczo przewidział Dmowski - dominować polską politykę wewnętrzną, nie zaś zagraniczną! W grze na scenie świata splatającej się z "darwinowską" walką o byt trzeba mieć do dyspozycji i stosować całą paletę zachowań - umieć powywracać stoły bankierów, stoły pośredników, umieć wyrzucić przekupniów ze świątyni państwa, umieć strzepnąć brud z szaty, powstać od stołu przeróżnych międzynarodowych rokowań,  obrócić się na pięcie i wyjść oraz nie bać się publicznie ujawniać każdego z trzech kuszeń realizowanych wobec Polski na wysokiej górze. Tego jednak nie zrobią elity niepolskie, dlatego poznać trzeba w szczegółach etologię polskiego i niepolskiego ducha i jako cel wytyczyć sobie repolonizację elit i programów realizowanych przez państwo. Misjonarskie deklarowanie zaprowadzania chrystianizmu w stosunkach międzynarodowych, zastępowanie umiejętności walki o swoje, odwagi i sztuki dyplomacji postawą chrześcijańską  "zło dobrem zwyciężaj" jest zwykłym pomieszaniem dziedzin i postawą stworzoną dla dywersantów, tchórzy i ignorantów - chętnie przez nich przyjmowaną jako szczytny kamuflaż dla swojej niemoty. 

 W kategorii Prawda, w dziedzinie łacińskiej, głębokiej racjonalności zakorzenionej w boskim Logosie, czyli zarówno w logice, jak i w bezpośrednim poznaniu wyższych praw - mamy tu takie rysy narodowe jak: 

umiłowanie wolności (ugruntowane w świadomości istotowej równości ludzi posiadających boską iskrę sumienia w sobie), przekonanie o wyższości sił duchowych nad materialnymi i niezniszczalna wiara w nieśmiertelność duszy, szczerość i brzydzenie się orientalną cechą taktycznej dwulicowości i hipokryzji, (szczerość zaś owocuje ufnością i bezpośredniością).

 

Większość z wymienionych wyżej cech ma swoje źródło w czerpaniu z krynicy przenikającej całe życie wiary odznaczającej się dużą siłą. Z powyższych cech pierwotnych “szczerości i niezachwianej wiary” wynikają cechy wtórne dotyczące tejże samej sfery, lecz jakby podniesione do potęgi drugiej. Szczerość w swych dalszych materializacjach objawia się raczej w niechęci do tajnych związków i bardziej skłonna jest do tworzenia jawnych związków wspierających budowę kadr pronarodowej władzy, co w połączeniu z wytrwałością daje (może dawać) dużą aktywność Polaków na polu wyznaczania sobie celów długoterminowych związanych z pracą nad programowym wychowaniem szlachetnych, dzielnych elit przeznaczonych do przyszłej działalności politycznej (filomatyzm, filaretyzm, eleuteryzm, OWP, ponadpartyjna Organizacja Polityczna Narodu etc.).

 

Siła wiary jako pojedyncza cecha pierwotna owocuje wtórnym rysem polskiej duszy, jakim jest niechęć do gnostyckich i narodowych schizm i sekciarstwa religijnego, pseudoreligijnego i libertyńskiego (nazywany jest ten rys polskości: wewnętrznym, naturalnym powołaniem do zadania obrony wiary chrześcijańskiej). 

W dziedzinie Piękna, czyli estetyki, mamy zespół pokrewnych sobie właściwości: 

szlachetność smaku, szlachectwo duchowe (egoizm jako kategoria brzydoty wewnętrznej), dominanta szerokiej palety uczuć wyższych. W estetyce sensu stricto mamy mocne, jakby naturalne zrozumienie istoty sztuki (tak jak jej cele np. opisuje Plutarch) zakorzenione w organicznej więzi między ideami, czyli zmysł do sztuki wyższej, duchowo funkcjonalnej, tzn. opartej na tym, że Piękno na to jest, by na Prawdę wskazywało i do pracy zachwycało. Ponieważ dobro wspólne (rzecz wspólna, wspólna sprawa) należy do polskiej - nazwijmy to umownie - kolektywnej nadświadomości, to wyraźne w polskich dziejach jest, iż sztukę bardzo często ożywia imperatyw idei narodowej i czyni to - co najważniejsze - w sposób nie propagandowy, lecz artystycznie dojrzały, co zdradza duże - mające rodowód antyczny - wtajemniczenie w arkana hierachii poszczególnych wartości, czyli estymatyki. 

Rozdział dotyczący Piękna zakończyć wypada podkreśleniem wysokiej świadomości sensu kultywacji regionalnych tradycji dla wzmacniania duszy narodu oraz sporej kreatywności językowej połączonej z dbałością o jego wykwintność i chronieniem go przed stoczeniem się w jednowymiarowy, kupiecki, zrodzony w oświeceniu, mechaniczny slang lub w różnego autoramentu nowomowę (polit-pop, genderową, neomarksistowską etc.).

Czwarty zespół cech duszy polskiej to syntonika, dziedzina wspólnoty rozumianej jako budowanie i odczuwanie więzi narodowej jako swego rodzaju bytu duchowego, jako organizmu i planu szlachetnego wznoszenia pospólnej, duchowej mocy mającej przyoblekać się w realne kształty, często nawet sięgające poziomu nowatorstwa dziejowego (exemplum: unia z Litwą). 

 

Jeśli chodzi o kategorię działań wspólnotowych, to - rzecz osobliwa - przy dłuższej refleksji trudno się oprzeć wrażeniu, że Polaków cechować się zdaje jakby kulturowa, umysłowa chłonność na przyjęcie zasad chrześcijaństwa i dążenie do niestrudzonych, wciąż na nowo podejmowanych prób wcielania ich w życie, czasem nawet przedwcześnie, zbyt nieroztropnie i wbrew swojemu interesowi. Takich cech ducha narodowego, jak bohaterstwo nawet nie ważę się uzasadniać i ilustrować przykładami, byłoby to nietaktem wobec pamięci tysięcy bohaterów oszukanych przez hipokryzję i rachuby przeróżnych naszych przyjaciół. Całkowite oddanie sprawie publicznej, odrzucenie obcego narodowi jarzma, podporządkowanie się sprawie, a nie władzy - to cechy, które na tle europejskich postępów idei dynastycznej, agresji absolutyzmów, budowaniu wszechwładzy państwa i ekspansji narodów tylko nominalnie chrześcijańskich - błyszczą na arenie dziejowej i stanowią, począwszy od Włodkowica, nasz znak rozpoznawczy.

 

Ujmując dyskursywnie, to, co rozumiemy intuicyjnie obejmując jednym spojrzeniem polityczne dzieje narodu polskiego, możemy podsumować następująco: 

łaciński indywidualizm a nie azjatycki gromadyzm, niezależność ducha, wrogość wobec lichwy i wobec kultu terroru. Antymakiawelizm, polityka niematerialistyczna - czyli wzorem Arystotelesa - będąca działem, częścią etyki, związanie polityki z wiarą katolicką. Prymat idei dobra wspólnego, duch republikański, naturalne dążenie do ustroju optymalnego, ustroju mieszanego (arystotelesowska politeja). Wreszcie, niebezpieczna skłonność do walki za innych - zaprzeczenie egotyzmu narodowego, szowinizmu. 

Polskie dzieje w ich perypetiach i ich wciąż wracającym i upominającym się “o swoje” przeznaczeniu historycznym zdają się być przedziwnie związane z chrześcijańską religią, z katolicyzmem. Tajemniczo przeplatają się naród, Chrystus, osoba i sumienie. Nawet nasze porażki nie tyle wynikają z zagubienia kamieni węgielnych, ile z... umieszczania ich na postumencie zamiast w fundamentach cierpliwie wznoszonej budowli państwowej (por. Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, rozdz. I „Na bezdrożach naszej myśli”). Niewiele dzieli nas od realizacji swojego przeznaczenia, tylko wspólna sprawa zrozumienia swojej duszy narodowej.

  

Sporządzony powyżej rys charakterologiczny narodu polskiego obok funkcji motywacyjnych i budzących świadomość narodową służyć może do innych, bardzo przydatnych zastosowań. Mając psychologiczny portret Polaka, metodą a contrario - za przykładem Chestertona - wykreślić możemy portret anty-Polaka, zarysować cechy ludzi nie tyle, że nie czujących w ogóle polskości, lecz w praktyce żyjących tak przeciwstawnym polskości wzorcem, że aż nienawidzących Polski i będących jej zapiekłymi wrogami przy każdej nadarzającej się okazji. By sporządzić negatyw polskości, najpierw jednak trzeba naszkicować zwięzły jej roboczy pozytyw. Jakby mógł on wyglądać? Może tak: wielkoduszność, męstwo, odwaga, rys bohaterstwa, dobroć, gościnność, umiłowanie wolności opartej o wartości duchowe, szlachetność, idealizm, silna wiara, poczucie smaku, szczerość, otwartość, pogarda dla szpiclów, dwulicowych i będących ludźmi niewolniczego ducha oraz odmowa służenia władzy niewolącej ducha, rozwinięty zmysł wspólnotowy oparty jednak na indywidualizmie i wrogi wobec azjatyckiego gromadyzmu, etyczne rozumienie polityki, wrogość wobec kultu terroru i kultu jednostki.

Wyjdźmy więc od chestertonowskiej wypowiedzi parafrazując ją i poszerzając, by uzyskać portret anty-Polaka, czy też mówiąc ściślej, wroga polskości, uzurpatora lub kogoś podszywającego się pod bycie Polakiem:

 

 nieprzyjaciele Polski, ludzie jej nienawidzący są zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa, są to ludzie o niewolniczej duszy, pochwalający uprawianie lichwy i kult terroru, cynicy i hipokryci, grzęznący w bagnie materialistycznej polityki i partyjniactwa, zwalczający wiarę narodu lub z hipokryzją posługujący się nią do swych prywatnych celów, żyjący w zakłamaniu i gardzący szczerością, przekonani o wyższości sił materialnych nad duchowymi, wyznający zasadę “cel uświęca środki”, utożsamiający swoje prywatne interesy z dobrem wspólnym, ludzie, dla których władza nie jest racjonalną służbą w imieniu wspólnoty, lecz psychicznie izolowaną w ich wnętrzu potrzebą, żądzą władzy, znaczenia i władania żerującą na organizmie państwowym

 

 Sądzę, że ten uzyskany metodą chestertonowską portret nierozpoznawanych przez naiwny, dobroduszny i uczuciowy lud dwóch grup ludzi, będących zawsze przekleństwem Rzeczypospolitej, czyli wrogów polskościlub udających polskość - sądzę, że ten portret może być bardzo przydatny, bo trudno ukryć, iż problem namiestnictwa, infiltracji i podmieniania władz oraz walki z ideą narodową determinuje nasze losy przemożnie od 100 lat. 

 

Rzuca się w oczy ciągła, podskórna obecność chrześcijańskiej idei personalizmu w polskich dziejach, ów swoisty niesiony dumnie przez wieki republikanizm. 

W wersji pierwszej - szlachecki. 

Wersja druga, żyć próbowała po poczęciu zaledwie do 1926 r., zmieniając się na moście Kierbedzia w socjalizującą dyktaturę dewastującą gospodarkę i etos. 

Wersja trzecia czeka na nas w nieodległej przyszłości, jeśli dorośniemy do niej i za pomocą szerzenia idei narodowej odsuniemy od władzy pchające się do niej środowiska mające niewiele wspólnego z matrycą specyfiki polskiego ducha. Trzecia próba urzeczywistnienia chrześcijańskiej republiki w czasie powszechnej wojny wypowiedzianej zachodniej cywilizacji i Logosowi zacznie się wtedy, gdy będziemy wybierać rządzących słysząc w duszy  głos Boga, nie wodza i gdy ci wybierani będą najlepszymi z nas. Z tych, którzy niosą dumne insygnia polskiego ducha. I gdy najlepsi będą się garnęli do władzy, do służby publicznej tak, jak dzisiaj garną się najsprytniejsi i najłapczywsi. A wtedy z tego udręczonego, wreszcie spełnianego się ducha narodu wyrośnie państwo jemu właściwe i godne wyżyn ideału narodowego, wyrośnie z naturalną koniecznością. Poznajmy w sobie jego korzenie, a te korzenie w zespoleniu rozsadzą pokrywający naród i państwo beton.  

 

 

*                *                * 

 

POSŁOWIE  (dla ambitnych i dla animatorów)

Kwestia definicji i kryterium polskości jest sprawą fundamentalną. Wskazuje nam tę drogę nawet sam prezydent spekulując o żydowskich domieszkach w krwi polskiej. Można jednak wątpić, czy jest to aby droga niezawodna. Chesterton postanowił stosować kryterium psychologiczne i “etologiczne” w identyfikacji wrogów polskości i ta droga - droga “po owocach ich poznacie je” - wydaje się być bardziej pewna, co poświadcza sam angielski myśliciel pisząc aż dwukrotnie o “niezawodności” tej “metody rozpoznawania pochodzenia”. Przysłońmy uszy na deklaracje, szyldy, zawołania i hasła na proporcach ludzi „biorących władzę w Polsce” a zamiast tego bacznie obserwujmy każdy ich modus operandi, wszystkie nawyki, skłonności, mechanizmy i jawne oraz skryte METODY jakimi posługują się w swym życiu publicznym i prywatnym. Dzięki temu możemy osiągnąć cel kluczowy dla zdrowia RP, zredukowanie największego niebezpieczeństwa jakim jest powierzanie steru rządów osobnikom i grupom obcym interesom państwa i narodu polskiego i przez to całkowicie otwartym na świadomą bądź nieświadomą realizację celów obcych i wrogich państw i lobbies, które w swej przebiegłości nastawione są właśnie na wyszukiwanie takich niby-Polaków pięknie odgrywających polski wzorzec i patriotyczną partyturę przed ufnymi autochtonami.

 

Oddawanie mandatu reprezentowania narodu i ideału polskiego oraz odbudowa polskich, narodowych elit muszą być oparte na coraz pewniejszym rozpoznawaniu jednostek i grup wrogich polskiemu interesowi i polskiej tożsamości, rozpoznawaniu opartym na wnioskach i metodach klasycznej psychologii arystotelesowskiej połączonej z psychologią porównawczą narodów. Z czysto biologicznego punktu widzenia prezydent co rusz zdaje się nas powiadamiać, że jako etniczni Polacy o polskim wzorcu kulturowym znajdujemy się w mniejszości. Ku temu zmierzają wszelkie jego aluzje, sugestie oraz pojęciowe, myślowe i historyczne przez niego opowiadane osobliwości. To, czy tak faktycznie jest, czy na terenie Polski już mamy do czynienia z nierównością sił rdzennych mieszkańców i napływowych, a jeśli tak jest, jakie wobec tego musimy przedsięwziąć środki, by odbudować polskość (polski charakter, mentalność i ideał) na ziemiach polskich i po wzmocnieniu jej - chronić tę tożsamość, ten “profil unikalnej, rozpoznawalnej “osobowości narodu” - to wszystko musimy ujrzeć jasno i realizować każdego dnia i każdy w swoim, nawet najdrobniejszym zakresie.

 

Skoro polskość zaczyna się roztapiać w obcych żywiołach, przemianowywać swoje wysokie imię a nawet w szerokich kołach pretendujących do miana elit - wręcz zanikać, tworzyć formy teratologiczne i hybrydalne - skoro aż tak niedobrze z naszą tożsamością jest, to obowiązek uczestniczenia w najważniejszym dla Polaka dziele, dziele odbudowy podstaw świadomości narodowej i tożsamości narodowej musi zostać podjęty z maksymalnym zaangażowaniem przez każdego, kto odczuwa wysokie pokrewieństwo z zarysowanym tu portretem polskości i na każdym szczeblu i miejscu na którym się znajduje. 

Każdy, kto przeczyta powyższy tekst i w myślach odnajdzie siebie w narodzie tu opisanym oraz znajdzie ten naród w sobie jako twierdzę swych marzeń, pragnień i planów powinien poczuć się i stać się komórką i częścią określonego narządu składającego się na jeden duchowy organizm. Bez powszechnej mobilizacji i uczestnictwa w wielkim, narodowym zadaniu organizm państwowy nie ożyje, nie postawi go na nogi żadna partia ani jednostka. Jako części organizmu narodowego musimy nie tylko zrozumieć, ale całymi sobą poczuć, że powrót chorego organizmu do zdrowia zależy od każdego z nas, a zwłaszcza od jasnego widzenia tego, czym jest polskość i czym jest antypolskość oraz od trafnego odróżniania tych paradygmatów od siebie. 

Najbliższym naszym celem, celem krótkoterminowym winno być publiczne zaistnienie jako opcji ruchu etnicznych Polaków. Musimy zaczynać być widoczni w sferze publicznej państwa. Etniczni Polacy muszą być widoczni jako organizujący się ruch, jako instytucja nieformalna, ale prezentująca kompletnie odrębne i precyzyjnie sprofilowane narodowe kulturę i uniwersum aksjologiczne, mieszczące się w obrębie celów i wartości cywilizacji łacińskiej. Powstający ośrodek krystalizacji etnicznej polskości już od początku musi dzielić się na sfery bardziej wyspecyfikowane pracujące każda w swoim profilu i kompetencjach. 

Dla postronnego obserwatora praca w tych jednostkach organizacyjnych musi być rozpoznawalna na pierwszy rzut oka i od razu odróżnialna od oficjalnego, apolskiego, banalnego i pokazowego patriotyzmu lansowanego i koncesjonowanego przez państwo. Dlatego praca i tożsamość muszą być oparte na odmiennych od obowiązujących w obecnej polityce zasadach i na maksymalnie sprecyzowanych celach. Tylko wtedy rezultaty tej pracy będą odznaczały się zupełnie inną jakością od pozorowanych działań rządowych. Tylko w ten sposób może pojawić się wśród rozgrywających podmiotów - podmiot niepodważalnie reprezentujący gospodarza i depozyt polskości. 

Opcja etnicznie polska musi przygotowywać się do walki o władzę i JEDNOCZEŚNIE już zaczynać prowadzić wstępną walkę o władzę. 


Mentalność polska, etnicznie polski charakter narodowy, dusza polska to w istocie rzeczy akt własności do tych ziem, ich dziejów, tradycji i nazwy. Czas zgłosić się po prawnie przysługującą własność. Ten akt własności istnieje w planie duchowym. Tak jak istnieje duchowa jedność narodu, tak też istnieje duch narodu. Ten duch narodu jest właśnie owym aktem własności. Ci, którzy nie posiadają tego aktu własności nie mają w naturalny sposób praw do dziedzictwa ani kulturowego, ani duchowego ani materialnego (takiego jak np. bogactwa naturalne). Są to tylko grupy interesów, często przechodnie, kompletnie niezakorzenione grupy. Niedopilnowanie tego, by władza nie znalazła się w rękach przesiedleńców, wysiedleńców, sezonowych kupców i nomadów - to złożenie podpisu pod zgodą na upadek narodu i państwa. Jeśli nie dopilnujemy, to wyrwą nam oni nie tylko bogactwa naturalne, ziemię, energię i pracę ludu, ale także prawo, konstytucję, godło a na koniec duszę narodu. Zostanie tylko pusta, nic nikomu nie mówiąca nazwa jednego z okupowanych przez inwazyjny, międzynarodowy biznes regionów Europy. I możliwe, że na koniec, na pożegnanie, wyrwą i z naszych serc nazwę, święte imię ojczyzny. Potraktują naszą ojczyznę jak pustostan proszący się o rozbiórkę, lub jak jeden z rozkradanych, zakładowych wydziałów w państwowej fabryce o nazwie Europa.

Współpracujemy, oczywiście, także z nie-etnicznymi Polakami, z tymi z nich, którzy uznają nasze prawo własności, nasz akt własności, tak jak każda cywilizowana osoba uznaje akty prawne sporządzone wg prawa rzymskiego.

 

Priorytetem jest i nie ulega wątpliwości, że nowa konstytucja musi zawierać odniesienia do aktu wlasności prawowitych posiadaczy duszy polskiego etnosu, zamiast wzmianek o przechodnich kupcach i wędrowcach, których burzliwe dzieje Europy rzuciły na te ziemie. Musi zostać napisana przez i w imieniu prawowitych właścicieli a nie ajentów i pośredników zawierających umowy w imieniu zewnętrznych zleceniodawców.  

Specyfika obecnej okupacji państwa przez obce żywioły, przez ignorancję i przez selekcję negatywną, okupacji po większej części niewidzialnej wymusza wstrzymanie się od podejmowania jakiejkolwiek dosłownie rozumianej tradycji insurekcyjnej. Gdy wróg jest niewidoczny i rozproszony insurekcja musi być duchowa, kulturowa, informacyjna, obyczajowa, cywilizacyjna i psychologiczna, gros energii skupiająca na przygotowywaniu alternatywnego, narodowego prawodawstwa. Sieć lokalnych ośrodków krystalizacji etnicznej polskości działająca z dużą dozą niezależności w pierwszej fazie skupić się musi na przygotowywaniu, udostępnianiu i rozpowszechnianiu informacji o aktualnej sytuacji państwa i narodu oraz o postępach rodzącej się etnicznej inicjatywy. Potrzebna jest pomoc i współdziałanie każdej pojedynczej osoby czującej w sobie instynkt narodowy. Kto dzisiaj będzie się oszczędzał, zamiast zająć się pracą informacyjną i uświadamiającą, ten za jakiś czas może zostać zmuszony przez bieg wydarzeń i rozmaitych prowokacji w typie “ludowego majdanu” do poniesienia strat większych i dotkliwszych niż poświęcenie kilku dziennie godzin na pracę informacyjną.

 

Większość takich spontanicznie sponsorowanych majdanów kończy się tym, że gdy się kończą, to zostają nam do obejrzenia kasety o tych, co poszli do nieba walcząc o to, by kasta czarnoczerwonych zastąpiła przy skarbcu kastę białoniebieskich, albo odwrotnie. Duch Azefa, Wałęsy, Jurczyka, Moczulskiego i pułapki dolnośląskiej fabryki “radykalnej”, sterowanej opozycji jest wiecznie żywy. Są tacy, na obcych umowach zlecenie, którym marzyłoby się zapędzanie Polaków do replik powstań warszawskich co najmniej z częstotliwością raz na 10 lat. Dawałoby to pewność wiecznej prolongaty okupacji nadwiślańskiej. Dzisiaj determinacja, która jest nam potrzebna musi być kto wie, czy nie większa, niż determinacja powstańców warszawskich, ale armię naszą muszą stanowić aktywne osoby o orientacji etnicznej, polskiej: prawnicy, ekonomiści, publicyści, autorzy programów oświatowych i edukacyjnych oraz przyszłych podręczników, pisarze, artyści, informatycy, projektanci narodowych stron internetowych, lokalni działacze oraz - last, but not least - internauci. Każdy na swoim polu musi zaczynać budować zawiązki etnicznie polskich struktur. Ruch etnicznych Polaków musi być strukturą ponadpartyjną, wcielać istniejące partie i ruchy jednoznacznie narodowe i inspirować nowe, etniczne inicjatywy. 

 

Ukonstytuowanie się tej ponadpartyjnej organizacji musi być ogłoszone publicznie, po to, by od tego momentu mógł istnieć rozpoznawalny podmiot do prezentacji stanowiska broniącego kluczowych interesów etnicznych narodu polskiego (np. przy pomysłach wpisywania do konstytucji antypolskich artykułów, przy projektach zmian w edukacji, przy projektach ustaw dotyczących złóż naturalnych, lasów państwowych i obrotu ziemią etc.). Minimalnie scentralizowana instytucja do kontaktu z mediami, otwarta na sygnały z filii lokalnych potrzebna jest w okresie przejściowym, by pełnić funkcję strażnika interesów etnicznego narodu, strażnika alarmującego resztę narodu o planowanych zamachach na poszczególne elementy składające się na jego suwerenność. Rekonstrukcja tożsamości narodowej to nie cierpiące zwłoki zadanie na najbliższe miesiące i lata. Musimy być też przygotowani na zalew podróbek, fałszywych organizacji i instytucji mających na celu przejmować coraz bardziej sympatyzujące z opcją narodową młode pokolenie. Musimy mieć przygotowany szereg narzędzi do obrony przed “ruchami false flag” (takimi np. jak “Konfederacja Narodowa” Kowalskiego, “Ruch 11 listopada”, przeróżne inicjatywy sterowanej kooperatywy w typie Jakubiaka i Liroya etc.), narzędzi intelektualnych, tekstowych, pojęciowych, onomastycznych i prawnych. 

 

luty 2020

 


 

 

image

 

 

 

KOMENTARZE

  • Do kogo pan ten elaborat kieruje ?
    Panie Wawel ! jeżeli ten pana elaborat przeczytają dwie osoby to może pan uznać to za sukces !

    APEL ! Internauci jeżeli chcecie by wasze przemyślenia dotarły do większości społeczeństwa to się STRESZCZAJCIE !!!!


    POLSKA KRAJEM NEUTRALNYM ! z silną polską armią !!!!!


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Autor
    Jeden wielki bełkot. Żyjemy jakimiś książkowymi stereotypami nie mającymi nawet znamion prawdy, nie potrafimy się przyznać jacy naprawdę jesteśmy. Szukamy winnych swoich nieszczęść, a nie potrafimy zastanowić się nad swoimi wadami. Pisze Pan że mieliśmy niechęć do napadania i zdobyczy. Bzdura, po prostu najczęściej ze skąpstwa nie chcieliśmy sfinansować takich wypraw. Dlatego nawet jeżeli doszły do skutku to w niewystarczających siłach. Dodatkowo głodne i nieopatrzone wojska bardziej przypominały dzikich Tatarów niż europejskie wojska. Z tym wielkim państwem narodowym to też bzdura. Na dobrą sprawę każde ziemie magnackie były udzielnymi księstwami. Częściej między sobą i przeciw centralnej władzy prowadzili wojny niż wspólnie przeciw zewnętrznym wrogom. Paradoksalnie może brak podporządkowania się władzom centralnym i sobiepaństwo powodowało że państwo było silne siłą tych państewek.
  • Zawsze przyczyna prowadzi do skutku
    Podstawą jest izolowanie Boga
    Odchodzenie od Niego w złym kierunku
    To w konsekwencji niewola i trwoga

    Cykliczność tego dowodem wyraźnym
    Cierpimy i wciąż czynimy te błędy
    Gilotyna jest w wymiarze pokaźnym
    Żeby ścinać brudnych grzechów, kwerendy
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • @JAM.M 10:09:14
    To prawda kapłani żydowskiego bożka zabili naszych Bogów, naszą tradycję i nasze wartości (dużo bardziej wartościowe niż te znad Morza Martwego)
  • @marek500 10:34:54
    Witam Szanownego,

    pisze Pan:
    "nasze wartości (dużo bardziej wartościowe"

    Zafascynował mnie Pan.
    Czy mógłby Pan zestawić listę tych "Waszych wartości dużo bardziej wartościowych"?

    pzdr.
  • Chrystus królem
    Bardzo dobry tekst. Tym Duchem Polskiego Narodu Jest Chrystus, który w nas mieszka. Dlatego antychryst tak zaciekle nas zwalcza.
    Ta iskra, która wg proroctwa Faustyny ma wyjść z Polski, to Jest właśnie Duch Chrystusa, którego mamy w sobie. To właśnie Tego Ducha mamy restytuować w świecie. Bóg Jest z nami. Jest tylko jeden sposób żeby się oczyścić od tego żmijowego plemienia. To jest codzienna Komunia spożywana ze skruchą z powodu własnych grzechów ale realizowana dokładnie tak, jak to przedstawił Jezus podczas ostatniej wieczerzy, a więc z pełnym udziałem w Kielichu Pańskim. Pozbawiono nas udziału we Krwi Chrystusa i dlatego na dzisiaj przegrywamy tą walkę ze żmijowym plemieniem.
  • @ele 09:29:35
    Panie Lach,
    proszę nie reagować tak emocjonalnie.
    Jest rozwiązanie problemu.
    Proszę podzielić "elaborat" na 5 części i lekturę rozłożyć na 5 dni.
    Problem zniknie.

    Pozdrawiam Pana
  • Do wawel 11:18:21
    Panie WAWEL ! problem nie zniknie bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie czytać 5 dni pana elaborat ! bo w trzecim dniu zapomni co pan pisał !

    JESZCZE RAZ APELUJE STRESZCZAĆ się ! i proszę nie brać mój apel wyłącznie do siebie , tylko apeluje do wszystkich piszących !



    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • @ele 12:42:50
    Drogi Eli... na demencję są środki, a na pewno DOBRA WOLA! Nie przeładuje Pan mózgu treścią, ze szkodą, bez obaw.
    Wystarczy się "nie chwiać etnicznie".
  • @ele 12:42:50
    Autor ma rację. Małymi krokami:

    "Specyfika obecnej okupacji państwa przez obce żywioły, przez ignorancję i przez selekcję negatywną, okupacji po większej części niewidzialnej wymusza wstrzymanie się od podejmowania jakiejkolwiek dosłownie rozumianej tradycji insurekcyjnej. Gdy wróg jest niewidoczny i rozproszony insurekcja musi być duchowa, kulturowa, informacyjna, obyczajowa, cywilizacyjna i psychologiczna, gros energii skupiająca na przygotowywaniu alternatywnego, narodowego prawodawstwa. Sieć lokalnych ośrodków krystalizacji etnicznej polskości działająca z dużą dozą niezależności w pierwszej fazie skupić się musi na przygotowywaniu, udostępnianiu i rozpowszechnianiu informacji o aktualnej sytuacji państwa i narodu oraz o postępach rodzącej się etnicznej inicjatywy. Potrzebna jest pomoc i współdziałanie każdej pojedynczej osoby czującej w sobie instynkt narodowy. Kto dzisiaj będzie się oszczędzał, zamiast zająć się pracą informacyjną i uświadamiającą, ten za jakiś czas może zostać zmuszony przez bieg wydarzeń i rozmaitych prowokacji w typie “ludowego majdanu” do poniesienia strat większych i dotkliwszych niż poświęcenie kilku dziennie godzin na pracę informacyjną.



    Większość takich spontanicznie sponsorowanych majdanów kończy się tym, że gdy się kończą, to zostają nam do obejrzenia kasety o tych, co poszli do nieba walcząc o to, by kasta czarnoczerwonych zastąpiła przy skarbcu kastę białoniebieskich, albo odwrotnie. Duch Azefa, Wałęsy, Jurczyka, Moczulskiego i pułapki dolnośląskiej fabryki “radykalnej”, sterowanej opozycji jest wiecznie żywy. Są tacy, na obcych umowach zlecenie, którym marzyłoby się zapędzanie Polaków do replik powstań warszawskich co najmniej z częstotliwością raz na 10 lat. Dawałoby to pewność wiecznej prolongaty okupacji nadwiślańskiej. Dzisiaj determinacja, która jest nam potrzebna musi być kto wie, czy nie większa, niż determinacja powstańców warszawskich, ale armię naszą muszą stanowić aktywne osoby o orientacji etnicznej, polskiej: prawnicy, ekonomiści, publicyści, autorzy programów oświatowych i edukacyjnych oraz przyszłych podręczników, pisarze, artyści, informatycy, projektanci narodowych stron internetowych, lokalni działacze oraz - last, but not least - internauci. Każdy na swoim polu musi zaczynać budować zawiązki etnicznie polskich struktur. Ruch etnicznych Polaków musi być strukturą ponadpartyjną, wcielać istniejące partie i ruchy jednoznacznie narodowe i inspirować nowe, etniczne inicjatywy. "
  • @wawel 11:18:21
    Można i odwrotnie. Na salonie24.pl tnie w warstwie widzialnej długi artykuł skrypt. Na sensowny podział autor nie ma wpływu, jeżeli używa się odnośników, to po cięciu one nie funkcjonują.

    Skrypt neonu24 stwarza tak pojemne pola wpisu, że można bez ograniczeń wstawiać bardzo długie teksty. Linki odnośników są zachowywane, a te z worda są automatycznie przetwarzane. To unikalna zaleta Neonu.

    Podsumowanie: Neon24 umożliwia tworzenie i publikację wartościowych tekstów!

    Żyjemy w epoce napromieniowania przez PEM, powodującego u ludzi - dziury w mózgu i zanik pamięci krótkiej. Ja osobiście będę się starał uwzględniać pokolenie jednokomórkowców i otumanionych.
  • @adevo 14:18:49
    "Podsumowanie: Neon24 umożliwia tworzenie i publikację wartościowych tekstów!"- Prawda.

    Jedyne co należy chronić, to oczy; są jedne i żadne inne sztuczne ich nie zastąpią... jeszcze długo. :)
  • @JimA 14:23:38
    Ja mam wprawdzie laptopa 17", ale puszczam przez kabel HDMI na ekran UHD 4K o wielkości 40 zoll, 4K o częstotliwości 65. Bardzo pomaga.
  • @adevo 14:37:18
    :) a ja jestem malarzem i wiem co mówię. Choć podobno nie należy się bać tych co niszczą ciało ale duszę. /.../ ale nie o tym tutaj. Od zawsze "oślepianie" było jedną z metod eksterminacji. Świadomość, a o tym zawsze pisze Autor, jest najważniejsza.
    Pozdrawiam
  • //Powszechnie znana jest niezwykle
    charakterystyczna opinia Chestertona o Polsce i Polakach //

    Nie jest ani "powszechnie znana" ani "charakterystyczna".
    Postać Chestertona w Polsce znana jest wąskiej grupie ludzi.Tak wąskiej jak ta która czyta ( a nie tylko prenumeruje) katolicką publicystykę.To po pierwsze.
    A po drugie to właściwie co Chestertonowi daje prawo do wydawania opinii na temat Polaków? był znawcą polskiej literatury? historykiem o specjalności historia Europy Środkowej? przez dłuższy czas mieszkał w Polsce? skąd jego dogłębna znajomość polskiej mentalności? dwutygodniowy pobyt w Warszawie (w latach 20 XX w) to jeszcze jakby trochę mało żeby można było sobie powiedzieć "znam Polaków".
  • @ikulalibal 15:24:53
    "Tak wąskiej jak ta która czyta ( a nie tylko prenumeruje) katolicką publicystykę"- ????

    ok.94% społeczeństwa to katolicy. !!!

    "narody i grupy etniczne Polacy: 97,1%"
    "Religia dominująca katolicyzm (91,9%)"

    Matki czytają nam ten refren Chestertona do poduszki, na przemian z Rotą- tę nucą. "ciebie" nie /'t/? :)
  • 5*
    Naród, obraz lub inne dzieło, np. literackie, powinno się bronić samo. I obroni się.
  • @marek500 10:34:54
    Gdy ktoś chodzi na sznurku złego
    Wyznaje wartości też jego
    Dobro go kole i Kraj biedny
    Który okupuje drań wredny
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże i Oświeć
  • @JimA 15:48:52
    //Matki czytają nam ten refren Chestertona do poduszki//

    Nie może być.Chyba że czytała ci po angielsku albo urodziłeś się po 1990 r
    Z maleńkimi wyjątkami polskie tłumaczenia Chestertona ukazały się po 1990.
  • @ikulalibal 16:08:39
    A co jeśli Matki władają angielskim i francuskim?
  • @JimA 16:13:04
    ... rosyjskim, niemieckim...? Co wtedy?
  • Ja to przeczytałam prawie dokładnie i nie znalazłam odpowiedzi
    na pytania:
    1.Czy Polacy czują się szczęśliwi w Polsce?
    2.Czy Polacy lubią się nawzajem?
    3.Czemu Polacy tak łatwo przyswajają sobie obce obyczaje?
    4.Czemu Polacy, mimo tylu zalet, nie czują swojej wartości w porównaniu z innymi narodami.
    5. Czy Polacy mają do siebie zaufanie?
    Pytania można mnożyć.
  • @JimA 16:13:04
    //A co jeśli Matki władają angielskim i francuskim //

    To dobrze.Tyle tylko że 91% polskich katolików nie może tego o sobie powiedzieć.Zwłaszcza tych sprzed 1990 r
  • @ikulalibal 16:08:39
    Oj może, może. Matki Polki to nie tylko "terrorystki". ;)
  • @Anna-PK 16:15:35
    Nie jestem Autorem, więc proszę wybaczyć, ale odpowiem.
    "1.Czy Polacy czują się szczęśliwi w Polsce?
    2.Czy Polacy lubią się nawzajem?
    3.Czemu Polacy tak łatwo przyswajają sobie obce obyczaje?
    4.Czemu Polacy, mimo tylu zalet, nie czują swojej wartości w porównaniu z innymi narodami.
    5. Czy Polacy mają do siebie zaufanie?
    Pytania można mnożyć."
    Po pierwsze, nie mówi się "czemu"- bo to nie po polsku, mówi się /i pisze/: dlaczego.
    "Czy Polacy czują się szczęśliwi w Polsce?"- proszę wyjaśnić skąd bierze się przekonanie, że "szczęćie" /i co to jest- dokładna def. "szczęścia"/ jest celem życia. :)
    "2.Czy Polacy lubią się nawzajem?"- oczywiście!
    "3.Czemu Polacy tak łatwo przyswajają sobie obce obyczaje?"- bo są inteligentni.
    "4.Czemu Polacy, mimo tylu zalet, nie czują swojej wartości w porównaniu z innymi narodami."- bzdura i nic podobnego, wręcz odwrotnie. Ci, z którymi ma Pani kontakt, to pewnie nie Polacy.
    "5. Czy Polacy mają do siebie zaufanie?"- tak!, mamy zaufanie tylko do siebie i do Polaków.
    "Pytania można mnożyć."- jak w talmudzie, tylko po co?!
    .
  • @ikulalibal 16:17:19
    Coś Wam się statystyki poszły chrzanić. Języki obce / cokolwiek/ były nauczane w szkołach państwowych /komunistycznych/ od 75roku, lub wcześniej zachodnie... no. :) Ja nie wiem jak tam z Waszą Matką było... ale wiesz, ... Czy zna Pan "Matkę", Matkę Polkę, katoliczkę, która w latach 60-80 jest nieświadoma, że można umieć mówić też w innym języku? 91% - NIE?- no żarty, raczej na odwrót.
    Bo: język wroga trzeba znać. Mama Pana inaczej uczyła, rozumiem. No cóż.
  • @ikulalibal 16:17:19
    A ba... Babcia, po francusku nie mówiła? Nie? ... No życie. /.../
  • @JimA 16:27:32 Odmawia Pan Norwidowi polskości?
    "Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz"
    Cyprian Kamil Norwid.

    //"Czy Polacy czują się szczęśliwi w Polsce?"- proszę wyjaśnić skąd bierze się przekonanie, że "szczęćie" /i co to jest- dokładna def. "szczęścia"/ jest celem życia. //
    Proszę udowodnić, że szczęście nie jest celem życia!
    //2.Czy Polacy lubią się nawzajem?"- oczywiście!//
    Skąd Pan to wie?
    "/3.Czemu Polacy tak łatwo przyswajają sobie obce obyczaje?"- bo są inteligentni./
    Inteligencja nie polega na przedkładaniu obcego nad własne.
    /"4.Czemu Polacy, mimo tylu zalet, nie czują swojej wartości w porównaniu z innymi narodami."- bzdura i nic podobnego, wręcz odwrotnie. Ci, z którymi ma Pani kontakt, to pewnie nie Polacy./
    Widzę, że wspólnota narodowa jako pojęcie jest Panu obce. Łatwo Pan osądza kto Polak, a kto nie Polak.
    /"5. Czy Polacy mają do siebie zaufanie?"- tak!, mamy zaufanie tylko do siebie i do Polaków./
    Ta odpowiedź nie jest jednoznaczna. To Wy istniejecie rozdzielnie od
    od Polaków?
    /"Pytania można mnożyć."- jak w talmudzie, tylko po co?!/
    Nie znam talmudu, a pytania wynikają z ciekawości poznania.
  • @Anna-PK 16:50:21
    "Nie znam talmudu, a pytania wynikają z ciekawości poznania."- ciekawość "poznania"- to jeden z aspektów Talmudu. :)
    Proszę mnie Norwidem nie atakować, jestem odporny, Norwid też.
  • @Anna-PK 16:50:21
    "Proszę udowodnić, że szczęście nie jest celem życia!"- czysty Talmud razem z Islamem. :) Jak mam, nie tracąc głowy, udowodnić, że Pani się myli? ;)
  • @Anna-PK 16:50:21
    JimA uwielbia uwagę i może tak "dyskutować" bez końca. Może to bot?
  • @Anna-PK 16:50:21
    I w kontekście całości Pani "żałośliwych pytań"- nie przegadacie mnie Aśćka, i tyle. Odpowiedzcie sobie sami na swoje głupie pytania, a jak macie... - Jeśli macie?!- problemy emocjonalno-egzystencjalne to nie portal tylko zwykły psycholog Wam powinien poradzić, jakiś radirex, nospa i novanoc... np. tak jakoś.:)
  • @Pedant 16:57:12
    Pedant to bot.
  • @Pedant 16:57:12
    A Pan co? przyzwoitka? no śmiech.
  • @Pedant 16:57:12
    Wykaż gnomie,... Zaprawdę wskaż gdzie się mylę i dlaczego mnie tak nienawidzisz choć Ci nic nie uczyniłem? ... chodzi o to "nic", a ty chciałbyś "WSZYSTKO". :) Nie. To nie projekcja.
    EOT
  • @JimA 16:53:10 Gratuluję znajomości Talmudu,
    //ciekawość "poznania"- to jeden z aspektów Talmudu. :)//
    Proszę mnie Talmudem nie atakować. Ja na Talmud odporna nie jestem.

    //Proszę mnie Norwidem nie atakować, jestem odporny, Norwid też.//
    Norwida zaprosiłam do obrony, jako autorytet w sprawie "czemu".
    Wygląda na to, że skutecznie.
  • @JimA 16:36:07
    Poziom nauczania języków obcych za komuny pozwalał jedynie na zakup koperty i znaczka na domniemanej obcojęzycznej poczcie.Jeśli był wyższy to pozwalał na sklecenie trzech zdań prostych na temat "jak spędziłem wakacje". Więc każdy kto naprawdę chciał się nauczyć języka musiał sobie szukać prywatnego lektora.

    //A ba... Babcia, po francusku nie mówiła? Nie? //

    Nie.Mówiła po niemiecku ale nie to było przeszkodą.Główna przeszkoda polegała na tym że moja znajomość języków nie zapierała dechu w piersiach i dlatego do kołyski śpiewano mi wyłącznei "idzie niebo ciemną nocą" albo to z tymi dwoma szaro-burymi kotkami.
    Bez odbioru.Nie znoszę trolli.
  • @Anna-PK 17:04:49
    "Ja na Talmud odporna nie jestem."- właśnie zauważyłem.
    Norwidem nie musi się Pani przede mną zasłaniać, proszę usunąć Zohar i Singera z lektur, tak na początek. Na początek, potem paru filozofów... i gros propagandy. Czytać Autora :) Powinno pomóc.
  • @ikulalibal 17:05:43
    Bez odbioru. Też nie lubię dybuków.
  • @ikulalibal 17:05:43
    "//A ba... Babcia, po francusku nie mówiła? Nie? //

    Nie.Mówiła po niemiecku ale nie to było przeszkodą.Główna przeszkoda polegała na tym że moja znajomość języków nie zapierała dechu w piersiach i dlatego do kołyski śpiewano mi wyłącznei "idzie niebo ciemną nocą" albo to z tymi dwoma szaro-burymi kotkami."- tak czy siak... jakaś "legenda".
  • @JimA 17:09:58 A Panu nie pomaga czytanie Autora!
    //Czytać Autora :) Powinno pomóc.//
    Jest Pan złośliwy, zakompleksiony i nietolerancyjny. Jest to dowód na to jak Polakom jest trudno się porozumieć i tworzyć wspólnotę. ;)
  • @Anna-PK 17:18:33
    A Pani jest Otwarta jak chińskie wrota! Jest dobrze? ;)
  • @Anna-PK 17:18:33
    A tak na poważnie: to

    "Jest Pan złośliwy, zakompleksiony i nietolerancyjny. Jest to dowód na to jak Polakom jest trudno się porozumieć i tworzyć wspólnotę." ... pisze Pani o sobie. No tak jest. Gdyby tak nie było, nie próbowałaby Pani nieudolnie polemizować. Czyż nie?
  • @ikulalibal 17:05:43
    Na marginesie, zostawmy Babcię. A po jakiemu mówił dz/wróć/ Dziadek Szanownego Pana?
  • @ikulalibal 17:05:43
    Bez jaj. Moja mama w PRL nauczyła się niemieckiego i rosyjskiego. Ona rocznik 1953 a w LO mieli niemiecki i łacinę. Oraz rosyjski. Ale angielskiego nigdy nie poznała. I nauczyła się. Wyjazd na Węgry i do NRD to z niemieckim sobie znakomicie radziła. A na studia nigdy nie poszła
  • Polskość
    Polskość to idea przewodnia, jaką Naród Polski kieruje się w swojej egzystencji doczesnej. Ten Naród, twórczym wysiłkiem rozumu i ducha, pracą i walką oraz w wyniku doświadczeń historycz-nych – wytworzył IDEĘ POLSKOŚCI, stał się w pełni świadomym podmiotem Historii. Dzięki niej rozumie siebie i zna swoje powołanie w dziejach świata.
    Polskość jest formą kształtującą Polaków w sferze indywidualnej i społecznej, nadaje Narodowi Polskiemu niepowtarzalny charakter, spaja go cywilizacyjnie, określa sens jego istnienia i wskazuje cele strategiczne: doczesne i wieczne.
    • Polskość, to wzór kultury prawdziwie ludzkiej, dogłębnie katolickiej.
    • Polskość, to forma cywilizacyjna dla ludzi mających ambicję stać się osobami szlachetnymi, czyli Polakami, gdyż naród polski ma charakter szlachecki!
    • Polskość, to katolicyzm praktyczny na przykładzie konkretnego narodu i w konkretnych warunkach historycznych i geopolitycznych.

    Polskość, w przeciwieństwie do większości nacjonalizmów, nie jest opresyjnym programem politycznym przeciwko osobie ludzkiej, ani też programem zaborczym przeciwko innym narodom! Istotą polskości jest dobro każdej osoby, poszanowanie i braterska koegzystencja z innymi narodami!
    Wszechstronny rozwój osoby ludzkiej w jej wymiarze materialnym i duchowym, dążenie do prawdy, pragnienie sprawiedliwości i miłości braterskiej między wszystkimi ludźmi wg nauki Ewangelii – oto KWINTESENCJA POLSKOŚCI!!!
    Polskość jest dobrem/skarbem mozolnie wypracowanym przez minione pokolenia Polaków, i nie godzi się rozmieniać jej na drobne, nie godzi się obdarzać nią kogo popadnie, bez stosownych wymagań.
    Polskość jest wieczna. Po zmaganiach na ziemi o wprowadzenie praw Boskich i naturalnych w życie społeczności ludzkich, oraz po walce w obronie polskich interesów narodowych, po śmierci – Polak dołączy do wielkiej rzeszy rodaków w Niebie – do Polskiej Wspólnoty Narodowej (określenie, jakiego używał Pan Jezus w objawieniach udzielonych Annie z Warszawy, mówiąc o narodzie polskim) , by wraz z nimi cieszyć się szczęściem wiecznym – nagrodą za trudy i ofiary poniesione dla Narodu Polskiego i ludzkości – jako wypełnienie przykazania miłości bliźniego.

    Wg słów Pana Jezusa (orędzia Anny z Warszawy):
    Spośród wszystkich znanych systemów społecznych, polskość jest najbliżej ideału ewangelicznego.
    (…)
    Ze Mną są ci, którzy starali się usilnie wprowadzać w świat ludzki moje prawa: sprawiedliwość, wolność wyboru, szacunek dla godności człowieka, miłosierdzie i czynne współczucie, pomoc skrzywdzonym, słabym, bezbronnym i zniewolonym. I za te dobra i wiele innych – aby je zdobyć dla wielu, a nie tylko dla waszego narodu – gotowi byli oddać trud całego życia, przyjąć cierpienia, więzienie i śmierć. I tak żyli, a bardzo wielu zginęło. (Anna – Boże wychowanie,t.III, str.21)

    Polacy „– naród starożytny i jak ci mówiłem zawsze mnie miły, nawet wtedy, gdy tkwił jeszcze w pogaństwie. To rasa, w której nie ma zła i zepsucia. Oczywiście wszyscy jesteście skażeni grzechem pierworodnym, ale są rasy bardziej i mniej czyste. I jasno mówię, że chodzi tu o ducha i cechy moralne.” ( cyprianpolakwiara.pl, orędzie Pana Jezusa z 3.02.2017 r. )

    Aby Idea Polskości mogła przełożyć się na realne życie narodu, musi dysponować narzędziem wykonawczymi, w przeciwnym razie pozostałaby w sferze ideałów. Tymi narzędziami są:
    – katolicki nacjonalizm polski, oraz
    – Katolickie Państwo Narodu polskiego.

    Katolicki nacjonalizm polski.
    Jest on racjonalną doktryną Narodu Polskiego, czyli programem polityki długofalowej ukazują-cym cele i sposoby ich osiągnięcia w konkretnych warunkach geopolityczno-historycznych, wraz przedłożeniem stosownej struktury organizacyjnej. Działając w myśl tej doktryny, tylko Polacy dzierżą władzę w państwie i realizują swoje interesy narodowe wewnątrz i na zewnątrz Polski.

    Forma organizacyjna Państwa Polaków i jego ustrój polityczny.

    Wcielenie w życie ideałów polskości, wymaga stosownego ustroju i sprawnego państwa!
    Najlepszą formą państwowości jest królestwo z arystokracją (z ducha, moralności, wiedzy) jako jej elitą przywódczą.

    Jak rozpoznać Polaka. Specyfika ducha polskiego.

    – Polak jest przywiązany do wiary i okazuje szczególną cześć Najświętszej Maryi Pannie – Królo-wej Polski, jest obrońcą i „misjonarzem” chrześcijaństwa.
    – W mentalności polskiej mamy głęboko zakorzeniony prymat osoby ludzkiej ponad wszystko inne.
    – Wyróżnia nas postawa posłannicza przeciwko jakiemukolwiek prześladowaniu ludzi. U nas nigdy nie było prześladowań z powodów wiary czy poglądów; nigdy nie było wojen religijnych.
    Walka z Kościołem w okresie komunistycznym, to była żydowska wojna z chrześcijaństwem pod parawanem polskości, albowiem państwem polskim zawładnęli Żydzi udający Polaków.
    – Polak nie ma w sobie pychy i pogardy do innych narodów, dąży do pokojowego współżycia z wszystkimi narodami, budowania, a nie burzenia. Obca jest mu zaborczość i chęć panowania nad innymi.
    – Polaka odróżnia od innych lekkość, polot i fantazja.
    – Polak wyróżnia się łagodnością i wyrozumiałością. Brak u nas mściwości, fanatyzmu, podstępu w polityce i relacjach międzyosobowych.
    – Polak, to osoba honorowa. Nigdy nie złamaliśmy umów międzypaństwowych, nigdy nie podpisaliśmy oszukańczych paktów.
    – W naszym narodzie dominuje idea chwały na płaszczyźnie moralnej, zarówno chwały osobistej jak i chwały Ojczyzny. Polak dąży do wielkości, posiada energię dążenia wzwyż, wyróżnienia się szlachetnymi czynami.
    – Polak miłuje pokój i nie pragnie agresji, ani wojny.
    – Dla Polaka prawo moralne i Boskie zawsze jest ważniejsze od prawa stanowionego przez ludzi. U nas nie jest możliwym, aby nakaz państwowy był święty i nie podlegał zakwestionowaniu, gdyby wyraźnie łamał prawo moralne. Dla nas państwo nigdy nie było i nie będzie bogiem! – w przeciwieństwie do Niemców, Rosjan, Czechów czy Anglosasów.
    – Poczucie smaku i piękna.


    – Zemsta „ Nie leży w naszym charakterze (narodowym). Honor Polski wzdraga się przed
    bezmyślnym okrucieństwem, my z wrogiem rozprawiamy się w otwartej walce, ale nie prowadzimy
    wojny z kobietami i dziećmi, nie pastwimy się nad ludnością cywilną. Nawet z barbarzyńskim wrogiem
    walczymy po rycersku. Te powszechnie uznane wysokie wartości moralne i prawość polskiego
    narodu – to nasza siła. One nam zjednały przyjaźń i sympatię całego cywilizowanego świata.’’

    Ignacy Paderewski w orędziu do Polaków wygłoszonym w radiu szwajcarskim po upadku
    Warszawy 27 września 1939 roku.

    Jesteśmy cywilizacyjnie wybitnie odmienną wyspą wśród narodów świata. Ostro różnimy się mentalnością osobową, światopoglądem i metodami uprawiania polityki. Szlachetność naszej kultury i jej wysoki poziom moralny wzbudza u naszych sąsiadów nienawiść. Jesteśmy dla nich wyrzutem sumienia. To poczucie niższości moralnej wywołuje w nich morderczą zazdrość i chęć unicestwienia nas.
    My nigdy nie mieliśmy, i nie będziemy mieli przyjaciół w znaczeniu politycznym, albowiem nasze dążenia dla tych nacji są nierozumiałe, obce, wstrętne…Przyjaciółmi mogą być tylko podmioty bliskie sobie ideowo, uznające ten sam system wartości …
    Polska nigdy nie może poddawać się jakimkolwiek sojuszom, bo one posłużą naszym wrogom do pognębienia nas. To my mamy nadawać ton w polityce – posiadamy do tego moralne prawo i obowiązek wynikający z jasno objawionej Woli Bożej; to inne nacje mogą prosić nas o sojusze, ale nie my ich – bo to byłaby zdrada idei polskości, żywotnych interesów Polski!
    Dzisiaj wyraźnie już widać, iż siły rządzące światem kierują się inspiracją szatańska, ich elity są satanistyczne i czerpią natchnienie i „błogosławieństwo” z piekła!
    By się temu oprzeć, nie wystarczą mądrzy politycy i wielkie zasoby materialne, gdyż ta walka ma charakter duchowy! Tylko z pomocą Nieba (środki jakim dysponuje Kościół katolicki) możemy tę wojnę wygrać! Środkami i sposobami naturalnymi…to jest dzisiaj niemożliwe!

    Chcemy ostać się wolni i niezależni? Chcemy być potężni i zwycięzcy?
    Jedyną drogą do tego jest zachowanie Bożych przykazań! Naród musi powrócić do Boga, na staro-polski szlak życia…
    Naszym niezawodnym i najpotężniejszym sojusznikiem jest sam Bóg poprzez wstawiennictwo Królowej Korony Polskiej Najświętszej Maryi Panny! Zapoczątkowali to nasi królowie, a my powinniśmy tego dopełnić przez intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski!
    Poprzez kilku proroków naszych czasów mamy obiecaną nadzwyczajną pomoc Nieba. Bóg chce, aby Polska była potężna i przewodziła światu na wszystkich polach!!! Warunek jest jeden: introni-zacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski przez władze świeckie i kościelne oraz reprezentantów wszystkich warstw i stanów! Walka o intronizację trwa od lat 30. XX w., zapoczątkowana objawie-niami Rozalii Celakównej. Jeśli tego nie uczynimy, grozi nam całkowita zagłada!!!



    Obserwując współczesnych Polaków, rzadko znajdujemy w nich wymienione cechy. Jednak polskość w nich istnieje, tyle że uśpiona. Wzorcową polskość mamy utrwaloną w naszej literaturze, w historycznych czynach wybitnych Polaków i całych warstw narodu; odzwierciedla ją przede wszystkim kultura polska.
    Obecny marny stan narodu, to skutek niszczycielskich działań naszych wrogów, głównie tych wewnętrznych – zakamuflowanych Żydów, Ukraińców i Niemców. Mamy oto sytuację: elity polskie zastąpiono nam elitami obcoplemiennymi, jadowicie wrogimi Narodowi, a Naród nie jest tego świadom! Np. biskupi w Polsce w 60% są Żydami!
    Każdy naród w swojej historii miewa trudne okresy. Z tej zapaści możemy i musimy się wydostać. Aby zwyciężyć, to najpierw musimy być świadomi naszej sytuacji oraz mieć przed oczyma ideały, które chcemy osiągnąć. Dlatego ten opis jest potrzebny, nie jest marzycielstwem.
  • Kto jest Polakiem? Kryteria polskości.
    Nie każdy, kto mieszka w Polsce, mówi czysto po polsku, i nosi polskie nazwisko – jest Polakiem! Co więcej, nawet nie każdy, kto ma rodziców Polaków…
    Świadomość narodowa jest wyższym poziomem egzystencji człowieczej – nie otrzymuje się jej z tytułu urodzenia, czy zamieszkania, ale trzeba ją zdobyć! – dojść do niej własnym wysiłkiem, w ramach rozwoju osobowego – rozwoju człowieczeństwa.
    Urodzenie się w rodzinie polskiej, jest z woli Bożej, zaledwie powołaniem, by stać się Polakiem.

    Polakiem jest tylko ten, kto spełnia kryteria polskości, a są one następujące:
    – etniczny Polak (polska krew),
    – osoba uformowana w kulturze polskiej (osoba szlachetna),
    – katolik (rycerz Jezusa Chrystusa).

    1. Etnika polska – zrodzenie z rodziców Polaków.

    Życie osoby ludzkiej pozbawione świadomości narodowej, to życie zwierzęce kierowane instynktami, albowiem brak w nim czynników wyższych: intelektu i ducha, a te mogą dojść do głosu jedynie w rodzinie i we wspólnocie narodowej, poprzez kulturę i religię.
    Etnika, wbrew współczesnym teoriom ”naukowym”, ma zasadnicze znaczenie, gdyż tą drogą dziedziczymy cechy fizyczne, psychiczne i duchowe!
    Obcoplemieniec posiadając odmienną mentalność i diametralnie inny system wartości, będzie się wśród nas czuł źle; w takiej osobie rodzi się pogarda i nienawiść do Polaków, i zaczyna skryte szkodliwe działanie antypolskie! Potwierdzają to liczne przykłady z naszych dziejów (Litwin Bogusław Radziwiłł, Kozak Bohdan Chmielnicki, Żyd bankier Leopold Kronenberg, Rusin abp Andrzej Szeptycki, Ukrainiec płk Pawło Szandruk, Niemiec Władysław Anders). Taka sytuacja jest nad wyraz szkodliwa, bo taki osobnik żyjąc wśród nas, będąc powiązany towarzysko i rodzinnie z Polakami, znając nasze słabe i mocne strony…jest w stanie wyrządzić nam wielkie szkody.
    Rasizm odrzucamy, ale historia poucza nas, iż Żydzi, Ukraińcy, Niemcy, Rosjanie, Litwini…, są podstępni i przebiegli – podszywają się pod Polaków, aby nas opanować od wewnątrz, stąd też owo kryterium musimy stosować rygorystycznie! W przeciwnym wypadku nastąpiłaby podmiana elity polskiej przez obcoplemieńców. W tej podmianie nasi wrogowie posługują się różnymi sposobami, a mianowicie:
    Rosjanie stosują metodę „matrioszki” oraz rosyjskich Żydów.
    Żydzi z Polski wżeniają się w polskie rodziny, ukrywając się pod czysto polskimi nazwiskami i herbami.
    Niemcy od wieków dominują polskie elity poprzez loże masońskie, w których oni grają pierwsze skrzypce. W ostatnim okresie dodatkowo w ramach akcji Werwolf II, pozostawili po sobie tysiące agentów wpływu…Mieli dostęp do polskich archiwów, a tajne służby potrafią to wykorzystać.
    Ukraińcy zabierali pomordowanym przez siebie Polakom dokumenty i stawali się „Polakami”.
    Po wojnie władza okupacyjna (tzw. „komuniści”) wykorzystując genetyczną nienawiść Ukraiń-ców do Polaków, w dużej ilości zatrudniała ich w organach milicji i bezpieki.
    Litwini naśladują powieściowego Konrada Wallenroda; są wytwali, długomyślni.
    A efekt działań tej głęboko zakonspirowanej V Kolumny, srogo odczuwamy na sobie w obecnym czasie: czujemy, że przeciwko nam prowadzona jest ludobójcza wojna, czujemy, że mamy wśród nas nienawistnych wrogów, ale…nie potrafimy ich zidentyfikować, bo tu nie ma przejrzystej linii podziału…i jesteśmy jak ten przysłowiowy Don Kichot walczący z wiatrakami!
    A rozwiązanie jest proste: metryka i badanie kodu DNA. Polacy są u siebie! Obcoplemieńcy nie mogą mieć takich samych praw jak rdzenni Polacy, a jeśli się im nie podoba – to won!

    2. Duch polski – uformowany w kulturze polskiej; to wiara, system wartości, tradycje, ideały, charakter osobowy.
    – Polak, to osoba świadoma swej przynależności do polskiej wspólnoty narodowej, utożsamiająca się z narodem polskim przez poglądy, postawy i czyny – ¬¬ świadczące o wspieraniu wiary katolickiej, kultury polskiej i realizacji polskich interesów narodowych.
    Kultura polska ma charakter szlachetny, dlatego też polskość podobna jest do świętości w religii katolickiej, tzn. w polskości należy wzrastać, stawać się człowiekiem coraz bardziej szlachetnym.
    – Polak, to ten, kto zna wyznaczoną Narodowi Polskiemu przez Opatrzność misję dziejową i świa-domie działa dla jej urzeczywistnienia. Wiara w Opatrzność.
    Misją dziejową Polski jest stworzenie nowego systemu polityczno-gospodarczego w oparciu o Prawo Boże oraz przewodzenie Słowianom i całemu światu! Tak! Polacy mają przewodzić światu i być wzorem do naśladowania!
    Te wymogi są tym większe, im wyższą pozycję zajmuje dana osoba w hierarchii społecznej. Od lu-dzi wykształconych (szerokie elity) wymaga się aktywności na tych polach. Bierność albo postawa obronna jest oznaką wypierania się polskości!
    Przynależność do Narodu nakłada na mnie obowiązki, aby w dalszej kolejności korzystać z praw mi przysługujących! Jednak najpierw muszę dać od siebie, aby żądać!

    3. Wiara katolicka – serce polskości. To światło, spoiwo i moc nasza! To oręż polskości!
    Chodzi o katolicyzm przedsoborowy, wierny Tradycji. Katolicyzm, to najsilniejszy element, który kształtuje i łączy ludzi polskiego pochodzenia. Życie udowodniło, że tylko tam, gdzie Polacy za-chowują wiarę – tam zachowują polskość. Polskość najpełniej może się rozwinąć tylko w ramach katolicyzmu! Katolik walczący o urzeczywistnienie ideałów ewangelicznych, a to przecież jest istotą polskości, ma pomoc Bożą – jest niezwyciężony!
    Nic tak nie spaja narodu, nie zapewnia zdrowego wychowania młodego pokolenia oraz przetrwa-nia narodu, jak religia. Wiara jest formą samokontroli i punktem odniesienia dla systemu warto-ści.
    Katolicyzm jest ze swej istoty totalny: jego zasady jednakowo obowiązują w życiu osobistym i społecznym. Autentyczna wiara wyraża się poprzez życie zaangażowane, inspirowane Ewangelią! Minimum wymagań odnośnie religii, to światopogląd chrześcijański.

    Człowiek powołany jest do życia na wyższym poziomie niż kultura – na poziomie duchowym, czyli do życia łaską Bożą – a to można osiągnąć tylko dzięki religii katolickiej – jedynej praw-dziwej religii objawionej przez Boga Jezusa Chrystusa.

    Człowiek, to istota materialno-duchowa, jego życie realizuje się na trzech poziomach:
    • materialnym – egzystencja biologiczna,
    • intelektualnym – życie kierowane kulturą, a kultura to przecież zintelektualizowana natura,
    • duchowym – czyli człowiek religijny, żyjący Łaską; w naszym przypadku katolik.

    Ten ostatni poziom jest najważniejszy i decyduje o wszystkim!!!
    Dla człowieka ważniejsze jest być, niż mieć. Wartości niższe (materialne oraz intelektualne) z natury rzeczy mają służyć wartościom wyższym – duchowym.
    Wiara katolicka uzbraja człowieka w moc łaski Bożej i zaspokaja jego największą tęsknotę: życia w Bogu.

    Polak-katolik, to zwięzłe ujęcie istoty polskości.

     Tradycja i kultura polska są na wskroś katolickie, a więc tylko w tych ramach możemy czuć się Polakami i rozumieć samych siebie.
     Religia wyzwala najgłębszą motywację do działania, zarówno indywidualnie jaki i społecznie; jest też czynnikiem najmocniej spajającym naród.
     Historia Polski przypomina nam, iż najgłębsze waśnie i najwięcej zła rodziło się wtedy, gdy naród był podzielony religijnie.
     Jeśli w naszym państwie będą znaczące grupy Polaków-protestantów, Polaków-prawosławnych, obywateli polskich wyznających judaizm (Żydów), itp., to będziemy społeczeństwem zantagonizowanym, niezdolnym do zajęcia jednoznacznej postawy w podstawowych kwestiach – nawet w sytuacjach kryzysowych.

    Do prawidłowego funkcjonowania państwa religia jest konieczna! Patriotyzm, polskość, itp., bez inspiracji religijnej – są pustymi frazesami. Dopiero motywacja religijna daje jednostce ludzkiej mocne oparcie – w głębi serca i umysłu.
    Jak uczy historia, roztropni władcy zawsze wspierali religię, gdyż to pozwalało im władać z najwyższym autorytetem, a poddanych zdobywać bez użycia przemocy!


    W skrócie:
    Polak, to osoba posiadająca polską etnikę i polskiego ducha.
    Nie sama etnika, ani sam duch, ale obydwa elementy razem!
    Zaś polskiego ducha, kształtuje kultura polska i wiara katolicka!


    Kto nie spełnia kryteriów polskości, jest obywatelem II kategorii, pozbawionym praw politycz-nych. Etniczny Polak, który pozostał na poziomie etniki, też staje się obywatelem II kategorii, choć nadal uprzywilejowanym.
    Pol-ak/ka, która ma za współmałżonka obcoplemieńca, a w szczególności: Żyda, Ukraińca, Niemca, zalicza się do obywateli II kategorii, z zakazem zajmowania jakichkolwiek stanowisk kierowniczych, a członkowie takiej rodziny mają zakaz dostępu do żywotnych sfer egzystencji narodu (uniwersytety, seminaria duchowne, bankowość, media, wojsko, policja, itp.)!

    Wykluczeni z polskości
    Masoni – członkowie Kościoła Szatana, dla których lojalność względem loży ważniejszą jest od lojalności wobec państwa w którym mieszkają, a także szabesgoje (osoby wysługujące się Żydom) są renegatami, i w pierwszej kolejności wykluczonymi z Polskiej Wspólnoty Narodowej.
    Z łona narodu polskiego wykluczeni są również ci wszyscy, którzy walczą z katolicyzmem, np. poprzez szerzenie demoralizacji, wprowadzanie antykultury, instalowanie różnych sekt religijnych, lóż masońskich; upowszechniają wrogie polskości idee, jak np.: socjalizm, liberalizm, globalizm, lub też pomagają wrogom narodu polskiego.
    Człowiek wywodzący się z rodziny, której członkowie działali na szkodę Narodu Polskiego jest od kołyski zainfekowany wrogością do Polski i nigdy nie będzie utożsamiał się z polskością! Nie ma złudzeń! Takie osoby również pozbawimy praw politycznych i ograniczymy w innych prawach.

    Polacy w państwie polskim będą grupą uprzywilejowaną, a poza jego granicami będą chronieni mocą swojego państwa w pierwszej kolejności.
  • @wawel
    Dobro, Prawda i Piękno. Nic więcej nam nie potrzeba .Salute 5*
  • @ikulalibal 15:24:53
    "A po drugie to właściwie co Chestertonowi daje prawo do wydawania opinii na temat Polaków? był znawcą polskiej literatury? historykiem o specjalności historia Europy Środkowej? przez dłuższy czas mieszkał w Polsce? skąd jego dogłębna znajomość polskiej mentalności? dwutygodniowy pobyt w Warszawie (w latach 20 XX w) to jeszcze jakby trochę mało żeby można było sobie powiedzieć "znam Polaków"."

    Być może był znawcą polskiej literatury i historii bez papierów poświadczających "znawstwo". Niewątpliwie Polska była w czasach Chestertona krytykowana w stopniu zwracającym uwagę. Znał zapewne cechy tych krytykantów i miał podstawy do formułowania takich opinii.
    Dzisiaj też tylko ślepy nie widzi już nie krytyki, ale ataków na Polskę. Ataków i łgarstw, których autorzy sami sobie wystawiają opinię.
  • Radio Maryja.
    Jeszcze niedawno popularyzowalo Chestertona. Dlatego 5* za tekst. Ja tylko malutkie felietoniki dziergam:) Ale calosc przeczytalem. Wielki szacunek i troszke zazdrosci. Pozdrawiam. Ave.
  • @JimA 13:31:07
    Też popieram Autora.
    "Specyfika obecnej okupacji państwa przez obce żywioły, przez ignorancję i przez selekcję negatywną, okupacji po większej części niewidzialnej wymusza wstrzymanie się od podejmowania jakiejkolwiek dosłownie rozumianej tradycji insurekcyjnej. Gdy wróg jest niewidoczny i rozproszony insurekcja musi być duchowa, kulturowa, informacyjna, obyczajowa, cywilizacyjna i psychologiczna, gros energii skupiająca na przygotowywaniu alternatywnego, narodowego prawodawstwa. Sieć lokalnych ośrodków krystalizacji etnicznej polskości działająca z dużą dozą niezależności w pierwszej fazie skupić się musi na przygotowywaniu, udostępnianiu i rozpowszechnianiu informacji o aktualnej sytuacji państwa i narodu oraz o postępach rodzącej się etnicznej inicjatywy. Potrzebna jest pomoc i współdziałanie każdej pojedynczej osoby czującej w sobie instynkt narodowy. Kto dzisiaj będzie się oszczędzał, zamiast zająć się pracą informacyjną i uświadamiającą, ten za jakiś czas może zostać zmuszony przez bieg wydarzeń i rozmaitych prowokacji w typie “ludowego majdanu” do poniesienia strat większych i dotkliwszych niż poświęcenie kilku dziennie godzin na pracę informacyjną.
    Większość takich spontanicznie sponsorowanych majdanów kończy się tym, że gdy się kończą, to zostają nam do obejrzenia kasety o tych, co poszli do nieba walcząc o to, by kasta czarnoczerwonych zastąpiła przy skarbcu kastę białoniebieskich, albo odwrotnie. Duch Azefa, Wałęsy, Jurczyka, Moczulskiego i pułapki dolnośląskiej fabryki “radykalnej”, sterowanej opozycji jest wiecznie żywy. Są tacy, na obcych umowach zlecenie, którym marzyłoby się zapędzanie Polaków do replik powstań warszawskich co najmniej z częstotliwością raz na 10 lat. Dawałoby to pewność wiecznej prolongaty okupacji nadwiślańskiej. Dzisiaj determinacja, która jest nam potrzebna musi być kto wie, czy nie większa, niż determinacja powstańców warszawskich, ale armię naszą muszą stanowić aktywne osoby o orientacji etnicznej, polskiej: prawnicy, ekonomiści, publicyści, autorzy programów oświatowych i edukacyjnych oraz przyszłych podręczników, pisarze, artyści, informatycy, projektanci narodowych stron internetowych, lokalni działacze oraz - last, but not least - internauci. Każdy na swoim polu musi zaczynać budować zawiązki etnicznie polskich struktur. Ruch etnicznych Polaków musi być strukturą ponadpartyjną, wcielać istniejące partie i ruchy jednoznacznie narodowe i inspirować nowe, etniczne inicjatywy. "
    Ukonstytuowanie się tej ponadpartyjnej organizacji musi być ogłoszone publicznie, po to, by od tego momentu mógł istnieć rozpoznawalny podmiot do prezentacji stanowiska broniącego kluczowych interesów etnicznych narodu polskiego (np. przy pomysłach wpisywania do konstytucji antypolskich artykułów, przy projektach zmian w edukacji, przy projektach ustaw dotyczących złóż naturalnych, lasów państwowych i obrotu ziemią etc.).

    Z panującej dyktatury co 4 lata, trudno zrobić demokrację.
  • @wercia 09:06:59
    Z notek biograficznych które odczytywano w ramach głoszenia cytatów z Chestertona wynika że poznał nie tylko przeciwników polskości.
    Zaś zaczął istotnie od jej wrogów. Poznanie z przedstawicielami środowisk emigracyjnych miało raczej wtórny charakter.
    A kto dał mu prawo do ocen?(do ikulalibala): Car oraz władcy Niemiec i Austro-Węgier.
    Można powiedzieć że po poznaniu Słusznej Sprawy i jej Reprezentantów, Chesterton stał się duchowym i intelektualnym kondotierem.
    Rzekłem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031