Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
236 postów 206 komentarzy

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Areté, patriotyzm i wychowanie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dzielność nie jest człowiekowi wrodzona

Kluczowym pojęciem, czy też mówiąc dokładniej, kluczową realnością, osiowym fenomenem całej etyko-polityki klasycznej jest arete. Z pojęciem arete w przestrzeni polskiego języka jest pewien problem. Słowo za pomocą którego tradycyjnie się to pojęcie przekłada, czyli „cnota”, ma niezbyt fortunne nacechowanie, dość nieszczęśliwy ciąg skojarzeń znaczeniowych nasuwających na myśl potrzebę wyrzeczeń, pewien odcień cierpiętniczy kojarzący się z dyscypliną klasztorną. Tymczasem najbardziej odpowiedni byłby krąg znaczeniowy terminu kalokagathia (doskonałość, szlachetność) lub poprzedzającego go starszego pojęcia andragathia (dzielność, męstwo, odwaga). W dalszym tle mogłyby rysować się takie „świeckie” terminy: wewnętrzna szlachetność, bycie cywilizowanym, prawość charakteru, człowieczeństwo, mądrość, harmonijność. W skrócie można stwierdzić, że arete znaczy: szlachetność obyczajów, charakteru, duszy i umysłu – odziedziczona lub wypracowana za pomocą pewnych ściśle określonych metod i technik pedagogicznych oraz samorozwojowych.

Niestety, „cnota” w języku polskim za bardzo odsyła do języka teologii. Nie zawsze tak było. U najstarszych autorów aż po złoty wiek „cnota” znaczyło „prawo” (zakon). W dziełach autorów pozygmuntowskich „cnota” oznaczało pełnienie przykazań kościelnych, które to skojarzenie, niestety, podświadomie panuje do dzisiaj. W literaturze popularnej i pamiętnikarskiej znaczeniem było: realizacja któregoś z ideałów szlachcica. U Krasickiego, Naruszewicza – życie pod władzą króla. Od konfederacji barskiej – i tu niespodzianka, czyli zgodność z sensem Arystotelesa – słowo „cnota” oznaczało „patriotyzm”[sic!] (ew. obywatelskość),bez żadnego dodatkowego względu na religijność lub moralność, jak to słusznie zaznaczają Karłowicz, Kryński i Niedźwiedzki (Karłowicz 1900, s.344). Jeśli zaś chodzi o dzisiejszy „stan” tego niezwykle ważnego pojęcia, niezbyt popularnego w czasach po rewolucji francuskiej, najlepiej przytoczyć opinię Pawła Rybickiego: „Arete to nie tyle cnota w znaczeniu przez nowszą myśl wypaczonym lub zwężonym, ile dzielność. Tym właśnie terminem posługuje się Daniela Gromska w […] przekładzie Etyki Nikomachejskiej” (Rybicki 1963, s.49).   


Ilustracja. Personifikacja cnoty (gr. ἀρετή) w Bibliotece Celsusa w Efezie

 

 

 

Arete to stan, przysposobienie, nawyk, trwała dyspozycja, sprawność woli do określonego działania. Bardzo ważny w pojęciu "arete" jest aspekt - by tak rzec - dynamistyczny. Kluczowe jest "stawanie się" dobrym, dążenie, wytwarzanie ukierunkowanych nawyków. W świecie "arete" nauka nigdy się nie kończy, osobowość ciągle się rozwija. „ […] Arystoteles nazywa „arete” trwałą dyspozycją, „dzięki której człowiek staje się dobry i dzięki której spełniać będzie należycie właściwe sobie funkcje”. „Arete” to „opanowywanie i ukierunkowywanie namiętności, pragnień i dążeń”). Dzielność nie jest człowiekowi wrodzona: „[…] stajemy się sprawiedliwi postępując sprawiedliwie, […] mężni przez mężne zachowywanie się” (Legowicz 1973, s.245). Jak zwykliśmy postępować – takimi się stajemy. Nawyk nas tworzy. Arystoteles formułuje to tak: „Kto bowiem od wszystkiego się uchyla i wszystkiego się obawia, i na nic nie naraża, staje się tchórzem […]”.

W takiej optyce łatwo zrozumieć potępianie przez autorów klasycznych (np. Cyceron) postawy utylitarystycznej („cel uświęca środki”, „makiawelizm”): Hołdowanie podwójnej prawdzie początkowo w drodze wyjątku –stopniowowraz z wejściem na rozstaju dróg na tę ścieżkę – staje się drugą naturą człowieka i powoduje u niego stan samooszukiwania się. Znakomicie rozumiał niezwykłe zagrożenie cynizmu jako trwałej metody w polityce wewnętrznej państwa Cyceron. Cynizm ("cel uświęca środki") raz zapoczątkowany rozszerza się, zagarnia coraz większe obszary osobowości i trudno jest go porzucić - zaczyna stawać się trwałą dyspozycją (drugą naturą) i droga prowadząca do arete dla danej jednostki zostaje zamknięta. Także wspólnota rządzona przez cyników ulega degradacji i regresji. Nie można iść dwiema rozstajnymi drogami naraz a więc rozpoczyna się spektakl samooszukiwania się i połączonej z nim hipokryzji - dwóch cech najczęściej spotykanych wśród polityków.

 

Zakończmy tę refleksję nad arete słowami polskiego arystotelika, Sebastiana Petrycego: „Cnota taką ma moc, iż za jej darem umarli żyją: w ciemnościach leżący świecą, uniżeni pod niebo się podnoszą, chorzy znamienicie zdrowi są; ubodzy prawdziwymi bogactwami opływają, słudzy panują, słabi są możnymi, niscy są wysokimi, prostego rodu stają się szlachcicami, szpetni pięknymi; a nieszczęśliwi bywają szczęścia panami. Przez cnotę człowiek Anielskiego dostaje stanu […]”.   

 

Skoro najwartościowsze w człowieku nie jest to, co wrodzone, lecz są tym dzielności nabyte w drodze żmudnego przysposabiania samego siebie i współobywateli do podążania drogą dobra – logicznie wynika z tego fundamentalna waga wychowania w rodzinie i edukacji zgodnych z dobrem wspólnym narodu. 

KOMENTARZE

  • Autor
    Bardzo dobre opracowanie.

    Podkreślę to:
    "Arete to stan, przysposobienie, nawyk, trwała dyspozycja, sprawność woli do określonego działania. Bardzo ważny w pojęciu "arete" jest aspekt - by tak rzec - dynamistyczny. Kluczowe jest "stawanie się" dobrym, dążenie, wytwarzanie ukierunkowanych nawyków. W świecie "arete" nauka nigdy się nie kończy, osobowość ciągle się rozwija"

    . To wszystko prawda.
    Brakuje tylko wyraźnie podkreślić, że cnota nie jest stanem do którego dążymy (jak by sugerował to ten fragment), ale
    - jest nią naprawdę, kiedy doprowadza daną osobę do stanu sprawności wymaganej do dokonania związanego z nią działania.
    Cnotę weryfikuje działanie.
  • @miarka 22:31:40
    Abracadabra . Salute :)))
  • @Repsol 22:51:38
    Tu trzeba zauważyć winę Kościoła, że trudniejszych spraw uczył dopiero w szkole średniej i po bierzmowaniu, kiedy już większość traciła zainteresowanie pogłębianiem zrozumienia swojego człowieczeństwa.- Uczył, ale tylko tych co jeszcze chodzili na religię.
    W rezultacie nie umiemy i o tym rozmawiać i dzielić się doświadczeniami, przekazywać sprawy ważne a nowe, czy przestrogi, trudno nam się zrozumieć...
  • @miarka 23:08:35
    Kardynał S.Wyszyński był jeden na tysiąc lat . Rozumiemy się ?. Salute .
  • @Autor
    "Skoro najwartościowsze w człowieku nie jest to, co wrodzone, lecz są tym dzielności nabyte w drodze żmudnego przysposabiania samego siebie i współobywateli do podążania drogą dobra – logicznie wynika z tego fundamentalna waga wychowania w rodzinie i edukacji zgodnych z dobrem wspólnym narodu."

    Jeżeli chodzi o edukację, to bardzo dobry wykład w formie rozmowy na ten temat znalazłem na rosyjskojęzycznym You Tube. Jego tytuł to:
    "Заговор во имя Люцифера: конспирология или правда?" ("Spisek w imię Lucyfera: konspirologia czy prawda?")

    Tłumaczenie opisu tego filmu:
    "Światowy spisek to temat, który od dawna porusza umysły konspirologów. Tak dawno, że mówienie o tym dzisiaj jest pewnego rodzaju wyrazem złych manier. Doktor nauk historycznych Vardan Baghdasaryan uważa, że ​​ślady tego tematu i echa wielkiego planu widoczne są w codziennych zmianach otaczającego nas świata."

    Zdaniem specjalisty spisek polegający na hodowli nowego gatunku ludzi wdrażany jest w życie poprzez edukację. W jaki sposób to przebiega i od kiedy, trzeba wysłuchać rozmowy (ok. 30 min). Rozmowa jest prowadzona po rosyjsku. Jeżeli ktoś nie zna tego języka, może skorzystać z tłumacza, choć to tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia.

    Link do filmu: https://youtu.be/DOpy9rAnBgM
  • @Repsol 23:21:16
    Tak, jeden prawdziwy Prymas.
    Prawdziwy biskup -pasterz walczący o swoje "owieczki". Non Possumus.

    Teraz, w czasach covida nie tylko prymas, czy biskup, ale i każdy ksiądz powinien stawać na czele walczących przeciw tym eksperymentom genetycznym - wyraźnie ludobójczym i krzyczeć Non Possumus..
    A co mamy? - Jeden Natanek...
  • @miarka 23:37:52
    Mamy g. posoborowe . Salute .
  • @Repsol 23:45:55
    Właśnie. Niektórzy jeszcze i posoborowie uważają za swój Kościół, ale czym ono jest naprawdę?
    Jezus się zastanawiał, czy jak ponownie przyjdzie, to zastanie jeszcze swój Kościół.
    On wątpliwości miał nie będzie.Salute
  • "Dzielność nie jest człowiekowi wrodzona"
    -------------------
    Tak - należałoby zacząć od świadomości a potem odpowiedzialności za siebie i innych. Człowiek musi być świadomy tego, że swoim działanie lub zaniechaniem wpływa na swój i innych los.
    To jest tak - jak z nauką matematyki w szkole, której można uczyć ale bez pokazywania na bieżąco praktycznego jej zastosowania w życiu każdego człowieka - ona staje się w pewnym sensie abstrakcyjna. To samo jest z tzw. wolnością, która jest (powinna być) fundamentem cywilizacji wyższej - o którą trzeba dbać i czuć przełożenie na nią - tej swojej dbałości.
    Wniosek?
    Czarci pomiot najbardziej obawia się takiej cywilizacji - gdzie każdy wie - co ma robić i robi to bez oglądania się na innych - więc z taka determinacją ów pomiot niszczył I RP z likwidacja fizyczną polskiej szlachty włącznie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930